Jest lipiec 2012 roku. Cząstka polskiej sceny sportowej już drugi rok z rzędu nie jest okupowana przez wyścigi na żużlu w wydaniu Speedway Ekstraligi. W czwartym roku panowania, misternie budowana infrastruktura wraz z kanałami nadawania i odbioru, nie uzależniła polskiego sympatyka od wdychania zapachu specyficznych spalin na tyle, aby nie zawiesić swojej działalności.
Ambitne plany ekspansyjne spółki, budujące raczej super ego współwłaścicieli niż potęgę imperium, nie opuściły stron projektów i opinii prawnych im towarzyszących. Globalny kryzys finansowy zapoczątkowany w połowie 2008 roku, a którego skutki odchyłu od ucywilizowanych norm egzystencji "Starego Świata" , "Nowy" nie może przełknąć do tej pory, nie okazał sie kubłem lodowatej wody na głowy prezesów poszczególnych udziałowców.
Zbagatelizowanie nadchodzących sygnałów srodze sie zemściło. Zamknęło cały kram z wywieszka "Zamierzam wrócić" w oknie, poszerzonym przez zakupione na kredyt telewizyjne ekrany. Upadek liczących się banków oraz poważny spadek giełdy papierów wartościowych odchodził mocno portfele bogatszych miłośników sportu żużlowego, zwanych przez wydawców "Słownika wyrazów obcych" - sponsorami. Znacznie trudniejszy dostęp do gwarantowanych kredytów, zamknął kolejna bramę wjazdowa do wyjazdu z parku maszyn. Czarę goryczy przelał fakt, wzrastającego bezrobocia i ubożenia społeczeństwa w skład, którego wchodzili także i ci licznie odwiedzający stadiony żużlowe. Rozpasana histeria poprzedzającą przedsezonowe kontrakty i wyścigi po autografy gwiazd dwóch kółek, rozciągnęła do granic wytrzymałości sezonowe budżety konkurentów.
Z roku na roku egoistyczna polityka współwłaścicieli skutecznie wysysała najbardziej lojalnych. Zasiane przez pokolenia ziarno zainteresowania nie wytrzymało nieoczekiwanego schłodzenia koniunktury i padło na wyjałowiony grunt bez szans zakiełkowania. Grupa tak zwanych specjalnych gości, ubranych u Armaniego, czy Versacego, obsługująca automatyczne skrzynie biegów najnowszych modeli Mercedesów, czy innego Porsche, to za mało na naturalny nawóz, gwaranta wzrostu. Chemia nie jednego pozbawiła nadziei na przetrwanie. Kibice, potrafiący trafić na stadiony bez map i ulicznych kierunkowskazów, zmuszeni zostali do oglądania lokalnych stacji telewizyjnych, walcząc z nałogiem. Wspólne spotkania wśród grup Anonimowych Nałogowych Kibiców Speedway'a nie przynosiły spodziewanych rezultatów. Wielu przepadło w walce o wyzwolenie sie spod jarzma zauroczenia warkotem żużlowych motocykli.
Na domiar złego wystrzelona szpryca spod kol nowo utworzonego Związku Zawodowego Profesjonalistów Polskich Jeżdżących na Motocyklach Żużlowych pogłębiła dalsza zapaść. Negocjacje zadań gwarancji zatrudnienia oraz ochrony miejsc pracy za place, równoznaczne wysokościom pracowników nie władających płynnie ojczystym jeżykiem, bez względu na osiągnięcia na arenie międzynarodowej, trwały w nieskończoność. Speedway Ekstraliga nie miała szans na przetrwanie. Jej podmioty finansowe zaślepione perspektywami mistrzowskiego tytułu, nie wytrzymały coraz większych roszczeń finansowych. Misja dominacji rynku dyscyplin sportowych z najsilniejsza liga na świecie w pakiecie promocyjnym poddała sie, nieodpowiedzialnie dysponując dostępnymi środkami. Reperkusje okazały sie bardzo poważne dla całej globalnej żużlowej gospodarki. Seria wyłaniająca najlepszego na świecie, skurczyła sie do ilości pięciu turniejów, w tym dwóch rozegranych w Polsce. Nie było żadnych szans na ekspansje. Zawieszono na czas nieokreślony organizacje jednej z rund w Australii, wykreślając z planów Grand Prix turniej, na terenie niedawnego przywódcy międzynarodowej społeczności, jako wysoce nieatrakcyjnego z dochodowego punktu widzenia. Premie za wygranie turniejów okazały się niewystarczające, aby zrekompensować brak środków za starty w najbogatszej lidze światowego speedway'a. Podupadła rywalizacja i zaczęto mocno zastanawiać sie nad powrotem do idei jednodniowego finału. Ten nierozwojowy, nieżużlowy pomysł ciągle czeka w poczekalni.
Dlatego z wielka ulga międzynarodowe grono obserwatorów przyjęło informacje o rozpoczęciu rozmów przez zainteresowane strony o reaktywowaniu rozgrywek Speedway Ekstraligi. Bogatsi w doświadczenia ewentualni współudziałowcy chcą wielu zmian prowadzących do niezbędnych zabezpieczeń finansowych, gwarantujących tym razem powodzenie całości zamierzenia. Wygląda na to, że rozpoczęte niedawno rokowania o wysokości minimalnych i maksymalnych limitów pieniężnych poszczególnych klubów w jednym sezonie zmierzają do szczęśliwego końca. Mają one być bardzo ściśle weryfikowane przez specjalna komisje, bezpośrednio podległa Radzie Nadzorczej spółki. W planach pozostają także zmiany przepisów licencyjnych dla menedżerów żużlowców akceptowanych i kontrolowanych przez Zgromadzenie Wspólników. Ma to na celu unormowanie stawek wynagrodzeniowych dla pośredników tzw. osób trzecich.
Proponuje sie tez zmodernizować system naboru młodzieży polskiej do klubów ekstraligowych. Junior z najlepsza średnią sezonu trafiłby w kolejnym w szeregi beniaminka z przydziałowego klucza, drugi do zwycięzcy baraży itd. W przypadku chęci kontynuowania rozpoczętej kariery w wybranym przez nich klubie, decyzje te zmniejszyłyby maksymalne, finansowe limity drużyn, przenosząc różnice na konto odrzuconych. Poważnie myśli się także o utworzeniu ryczałtów wyrównawczych, dostępnych dla wszystkich udziałowców z tytułu wpływów od sponsora tytularnego rozgrywek i zainteresowanych telewizji. Władze najwyższe spółki zdecydują o regułach i wysokości takowych.
Przyszła Ekstraliga Żużlowa chce być inna. Pragnie stworzyć niezmienne przepisy gwarantujące płynność finansową klubów, unikając zapaści sprzed dwóch lat. Liczy przede wszystkich na owocna współpracę z przedstawicielami związku zawodowego zawodników w organach opiniodawczych. Uważa, że chęć windykacji plac musi zostać zastąpiona kompromisowym porozumieniem wzmacniającym ekonomiczne fundamenty spółki dla dobra dwóch stron. Do wyjaśnienia pozostaje ciągle wiele spraw. A jak nowa Speedway Ekstraligę przyjmie publiczność? Czy lata nieobecności rzeczywiście były wystarczającą nauczką? Przyszłość światowego żużla zależy od jej powodzenia .
Zbigniew Sarwa