I wystartowała żużlowa karuzela. Wystartowali żużlowcy i kibice. Wystartowała telewizja. Pierwsza kolejka CenterNet Mobile Speedway Ekstraligi, i od razu kilka niespodzianek. Moim zdaniem największą niespodzianką wcale nie była sromotna porażka Caelum Stali Gorzów w Lesznie, bo tam zwykle przegrywamy. A pamiętny "zwycięski remis" w zeszłym sezonie, to wyjątek potwierdzający regułę.
Najbardziej zaskoczyły mnie drużyny, które kilka miesięcy temu wjechały do bram ekstraligi. Bydgoszcz i Gdańsk walczyły jak lwy (nie te częstochowskie, z których na dzień dobry wyleciał Nicki Pedersen a Greg Hancock stwierdził, że za grosze jeździł nie będzie - ale o tym później). Wspomniane "nowe" ekipy pokazały, że nie zamierzają płacić frycowego tylko od razu wzięły się do roboty, i o to Bydgoszcz pokonała Wrocław z Jasonem Crumpem w składzie i już po pierwszej kolejce ma na swoim koncie dwa punkty. Gdańsk, co prawda przegrał, ale Drużynowi Mistrzowie Polski z Torunia, musieli się sporo namęczyć by wyrwać punkty z terenu, na którym rządzi "Zorro". A biorąc pod uwagę fakt, że niedzielny rywal gdańszczan jest jednym z faworytów ligi, to kolejne mecze wcale nie muszą kończyć się porażką Lotosu.
Klapa na szczycie
W Lesznie miało być spotkanie na szczycie. "Byki" podejmowały wzmocniony Gorzów i cała Polska miała zobaczyć ciekawe zawody poprzez transmisję "na żywo" w TVP Sport. Niestety dla kibiców zarówno "Stalowcy" jak i wspomniana "profesjonalna" telewizja dały ciała i ze szlagierowego spotkania wyszła klapa. Walka była tylko w pierwszych wyścigach, a widzieli to jedynie kibice zgromadzeni na Smoczyku. W Gorzowie mówią, że to nawet lepiej, że tak wyszło...
Najciekawsze jest to, że ostatnio oglądałem ten mecz w... telewizji. Ale nie wnikam w szczegóły, nie wiem jak wygląda transmisja "na żywo" od środka. Widocznie się nie dało. Podobno publiczna otrzymała spora porcję gwizdów od kibiców z Leszna, gdy ci dowiedzieli się, że transmisji nie będzie.
Leszno zwyciężyło zasłużenie. Wszyscy pojechali równo i zdobyli pierwsze punkty. W Gorzowie zawiedli wszyscy, od "G" do "Z" (od Golloba do Zagara) Ale jak to mówią - pierwsze koty za płoty. Od razu zaczęło się wieszanie psów na całej drużynie Stali. "Znafcy" zaczęli mówić o spadku z ligi, o końcu Golloba i o emeryturze Rune Holty, a przecież to są tylko ludzie. Każdemu może się coś nie udać. To nie są roboty czy maszynki do zdobywania punktów. Tak. Usprawiedliwiam ich. Bo to pierwszy mecz sezonu, bo to pierwsze poważne ściganie o punkty i od razu trudny rywal. Usprawiedliwiam i tłumaczę, czekając na kolejne mecze. Ale tłumaczenie się z porażki po meczu i bajki, że tor był za szybki, albo o kończących się silnikach? Zawodowcom nie przystoi. Nikt nie jechał tam pierwszy raz. Nawierzchnia mogła zaskoczyć, ale bez przesady. A Tomasz Gollob? Teraz wszyscy wypominają jak źle pojechał w jednych zawodach, ale może warto powspominać te wszystkie starty, w których nie miał sobie równych? Przecież oczywistym jest fakt, że w kolejnym meczu pojedzie on o niebo lepiej i zapewne zdobędzie sporo punktów. Poczekajmy do meczu z Bydgoszczą, po nim już tłumaczenia i usprawiedliwiania z nie będzie.
Lwom wypadły dwa zęby
Nie tak wyobrażali sobie częstochowscy kibice początek sezonu pod Jasną Górą. Miała być walka o najwyższe cele. Znalazł się sponsor - firma...po co wymieniać nazwę, skoro jednak nie będzie sponsorem? Reklamy nie będzie! W każdym razie rzekomy darczyńca szybko zobaczył metę i zakończył sezon żużlowy, a razem z nią trzon drużyny, czyli Nicki Pedersen oraz Greg Hancock. I tym sposobem, z drużyny, która miała walczyć o medal, pozostał skład na miarę walki o awans w pierwszej lidze. Fakt, chłopaki ambitnie walczyli w Zielonce, ale nie jest to żaden punkt odniesienia, gdyż Falubaz męczy się z każdym kto tam przyjeżdża, może poza Gorzowem...A do tego jest to początek sezonu, więc po raz kolejny uspokajam "gorące głowy".
Jednak liczę, że "Lwy" w trakcie sezonu jeszcze zawyją i pokażą pazury, sprawiając niespodzianki. Że można bez gwiazd coś osiągnąć udowodnili niedawno siatkarze, teraz czas na żużlowców.
Na pierwszoligowym froncie bez wielkich niespodzianek. Główny faworyt z Tarnowa pewnie pokonał PSŻ Poznań, choć osobiście po cichu liczyłem, że na Golęcinie miejscowi "zakręcą się" koło czterdziestki. Nie udało się. Zabrakło Pawła Hliba, na którego kibice "Skorpionów" liczą. Paweł dochodzi do siebie po upadku podczas jednego z treningów. Wielkie brawa należą się kibicom, którzy w niedzielne południe zameldowali się na poznańskim obiekcie. Siedem tysięcy widzów na pierwszoligowym meczu w takim mieście jak Poznań robi naprawdę duże wrażenie. Oby tak dalej.
Szkoda, że telewizja Polsat zrezygnowała z transmisji pierwszoligowych spotkań. Bardzo ciekawie było w Rzeszowie, gdzie Marma-Hadykówka podejmowała KM Ostrów Wielkopolski. Losy spotkania rozstrzygnęły się dopiero w czternastym wyścigu. Równie ciekawie, bądź jeszcze bardziej, było w Gnieźnie, gdzie dopiero po piętnastym wyścigu poznaliśmy zwycięzce zawodów. ROW Rybnik ostatecznie pokonał gospodarzy. 48:42 i 44:46 to wyniki dwóch wspomnianych spotkań. Prawda, że ciekawie? Chyba nawet ciekawiej niż w Speedway Ekstralidze...
Polska - Zagranica 0:2
Niestety, nie udały się ligowe wyprawy polskich klubów za granicę. W pierwszej lidze Daugavpils pokonało Grudziądz 55:37, natomiast w najniższej lidze do Miszkolca wybrało się Opole i...również wysoko przegrało - 61:31. Szkoda. Może warto prześledzić ten temat. Czy naprawdę drugoligowe ekipy z Ukrainy, Łotwy czy Węgier są silniejsze niż tez z Polski? W Miszkolcu Manuel Hauzinger zdobył 7 punktów, a Robert Flis, Piotr Rembas, Tomasz Schmidt i Mateusz Mikorski łącznie... 5 "oczek".
Prezes opolskiego Kolejarza po meczu stwierdził, że jego klub sprzętowo jest o klasę gorszy od Węgrów. I oby miał rację, bo lepszy sprzęt można zakupić, gorzej, gdybyśmy byli gorsi od Węgrów technicznie. Brak umiejętności to już większy problem. Opolanie jednak nie śpią i już mają plany jak wzmocnić drużynę. Już w poniedziałek na tor przy ulicy Wschodniej zawita Speedway Polonia Piła. Spotkanie po latach? można tak powiedzieć i to nie tylko dlatego, że Piła wraca do żużlowej gry, ale też dlatego, że na stadionie w Opolu spotka się sześciu zawodników z...Gorzowa Wielkopolskiego. Piotr Świst oraz Michał Rajkowski ze strony Piły oraz Robert Flis, Piotr Rembas, Mateusz Mikorski i Adam Czechowicz - to "gorzowscy opolanie". Wygląda na to, że w każdym z wyścigów pojawi się ktoś z Gorzowa. A w Caelum Stali mamy jednego Adriana Szewczykowskiego i kilku młodych juniorów...
Już w Lany Poniedziałek kolejna, druga kolejka żużlowa. Dla kogo ten poniedziałek okaże się dosłownie "lany"? Przekonamy się w świąteczny wieczór wieczór.
Jakub Zielski