Orzeczenie Komisji Orzekającej Speedway Ekstraligi dotyczące ukarania Włókniarza Częstochowa datowane 25.07.09, opublikowane 27.07.09 za rzekome dopuszczenie się zaniedbań związanych z organizacją zaległego pojedynku pomiędzy gospodarzami a Atlasem Wrocław musi co najmniej zastanawiać poddając w wątpliwość profesjonalność trójosobowego grona. Razi przede wszystkim uproszczenie całości wydarzeń związanych z zaistniałą sytuacją.
Otóż orzekający w swoim uzasadnieniu posiłkują się datą 22.07.09, gdzie tak naprawdę całe zamieszanie wraz z jego skutkami zaczęło się wieczorem 18.07.09 w dniu przełożenia na dzień następny Finału Drużynowego Pucharu Świata w Lesznie. Wtedy to właśnie podjęto decyzję o rozegraniu nadchodzącej kolejki ligowej w godzinach wieczornych w niedzielę 19.07.09 pomimo powtórzenia zawodów o prymat najlepszej drużyny świata w jeździe na żużlu przed południem.
Tak naprawdę nikt nie wie, dlaczego zdecydowano się na taki krok, ryzykując zdrowiem zawodników. Nic dziwnego zatem, że drużyna wrocławska odmówiła startu w Częstochowie, bo miała do tego autentyczne prawo. Przypomnijmy tak na marginesie, że częstochowianie byli gotowi ugościć przeciwników w wyznaczonym przez Komisarza Ligi czasie. Odwołanie zawodów rozpoczęło lawinę wzajemnych przepychanek zainteresowanych wspólników przy udziale władz ligi. Termin spotkania ulegał kilkakrotnie zmianie wprowadzając w zawodowej lidze chaos, wywołując uśmiechy na twarzach wśród kibiców i działaczy oraz rozgoryczenie zawodników.
W pierwszej kolejności Komisarz Ligi w Komunikacie Nr 37/2009 z dnia 21.07.09, o którym stara się jak najszybciej zapomnieć, wyznaczył termin zaległego pojedynku na czwartek 23.07.09. Dzień później zmienił swoją decyzję publikując tym razem Komunikat Nr 38/2009 ustalając kolejną datę na przeprowadzenie zawodów w piątek 24.07.09. Zmianę uzasadnił brakiem zgody Polskiego Związku Motorowego na przełożenie półfinałów Mistrzostw Polski Par Klubowych, które tkwiły tam w opracowanym rocznym Kalendarzu Sportu Żużlowego PZM na rok 2009. Wyraźne zaniedbanie ze strony Komisarza. Prace domowa trzeba zawsze odrobić, szczególnie jeśli podejmuje sie wiążące decyzje.
Zwalić winę na władze centralne się nie da, tym bardziej brak jakichkolwiek działań wyjaśniających, mających na celu zainteresowanie się chociażby możliwościami dostępności obiektu jest trudny do wyjaśnienia. Polskie kluby nie są w stanie utrzymać obiektów na których startują i nie zawsze mogą zabezpieczyć stadion dla własnych potrzeb. Częstochowski MOSiR zarezerwował ten piątek na imprezę dla dzieci niepełnosprawnych, a to chwalebne działanie. Sprawy Włókniarza musiały zejść zatem na plan dalszy. Komunikat Komisarza Ligi nie wziął tego pod uwagę, dziura w przepisach nie precyzuje bowiem minimalnego czasu potrzebnego na przygotowanie organizacji zawodów. W profesjonalnych rozgrywkach nie może być bowiem miejsca na żonglowanie terminami do woli, nie pozwalając organizatorowi na niezbędne działania marketingowe, logistyczne i promocyjne. Klub organizuje zawody przede wszystkim dla kibiców, a nie dla siebie i ligi.
Dla jednych niemoc, a dla drugich odzyskanie wiary. Proszę sobie wyobrazić, że Pani Prezes wrocławskiego klubu odzyskała wiarę w ludzi, w czystość i przejrzystość sportu po zapoznaniu sie z Komunikatem Nr 38/2009. Wcześniej gdzieś tą wiarę, zatrąciła i trzeba było czekać aż do 23 lipca tego roku. No cóż chwalebne są wszelkie działania, aby choć jeden reprezentant ze wspólników Speedway Ekstraligi odzyskał sens swojej jakże ciężkiej pracy. Ale cóż mają powiedzieć kibice, wiedząc teraz z całą pewnością, że głównodowodzący wątpią w czystość i przejrzystość rzeczywistości żużlowej, której niejako są współtwórcą. To nienajlepszy sygnał, aby zachęcić ich do odwiedzania tłumnie imprez organizowanych przez CenterNet Mobile Speedway Ekstraligę, nie wspominając oczywiście o gronie sponsorów.
Kolejny Komunikat, tym razem Nr 40/2009 z dnia 24.07.09 sprecyzował na szczęście nową datę rozegrania zaległego pojedynku, poprzedzony decyzją z poprzedniego dnia o wszczęciu postępowania wyjaśniającego w sprawie przeciwko CKM Włókniarz SA polegającemu na niedysponowaniu obiektem sportowym.
Wyjaśniać z pewnością trzeba, aby uniknąć podobnych wpadek na przyszłość, ale orzeczenie zaskakuje. Obiektywny obserwator rozgrywek żużlowych najwyższego szczebla nie wini za zaistniałą sytuacje wyłącznie częstochowskiego ośrodka. Przede wszystkim uzasadnienie jest zaadaptowane na potrzeby członków powołanej komisji. Co więcej jednym z tego grona jest sam Komisarz, będący jedną ze stron i winien przedstawić swoje działania w charakterze świadka, a nie osądzającego. Taki sobie konflikt interesów.
Wypada mieć tylko nadzieję, że administracja częstochowskiego klubu podejmie niezbędne działania mające na celu uchylenie wydanego orzeczenia i ponowne rozpatrzenie sprawy przez bezstronne gremium. Tak, aby wszyscy zwolennicy czarnego szaleństwa odzyskali wiarę w ludzi zarządzających całym biznesem, w czystość i przejrzystość sportu żużlowego, a nie tylko jednostki.
ZBIGNIEW SARWA