|
| Foto tygodnia |

| Speedway Ekstraliga |
| TABELA 2011 | ||||
| 1. | Toruń | 14 | 29 | +77 |
| 2. | Zielona Góra | 14 | 26 | +115 |
| 3. | Gorzów | 14 | 23 | +58 |
| 4. | Leszno | 14 | 23 | +61 |
| 5. | Rzeszów | 14 | 12 | -39 |
| 6. | Wrocław | 14 | 11 | -44 |
| 7. | Tarnów | 14 | 8 | -102 |
| 8. | Częstochowa | 14 | 8 | -114 |
| I liga |
|
TABELA 2011 |
||||
| 1. | Bydgoszcz | 11 | 20 | +116 |
| 2. | Gdańsk | 11 | 13 | -5 |
| 3. | Gniezno | 11 | 13 | +15 |
| 4. |
Grudziądz |
11 | 8 | -125 |
| 5. | Daugavpils | 14 | 13 | -8 |
| 6. | Rybnik | 14 | 11 | -94 |
| 7. | Łódź | 14 | 11 | -210 |
| 8. | Poznań | 14 | 4 | -281 |
| II liga |
| TABELA 2011 | ||||
| 1. | Piła | 12 | 25 | +174 |
| 2. | Lublin | 13 | 24 | +111 |
| 3. | Ostrów | 13 | 23 | +166 |
| 4. | Opole | 12 | 17 | +34 |
| 5. | Równe | 13 | 10 | -66 |
| 6. | Karków | 13 | 9 | -128 |
| 7. | Rawicz | 13 | 9 | -48 |
| 8. | Krosno | 13 | 8 | -243 |
| Elite League |
| TABELA 2011 |
||||
| 1. | Poole Pirates | 28 | 58 | +131 |
| 2. | Eastbourne Eagles | 28 | 52 | +168 |
| 3. | King's Lynn Stars | 28 | 49 | +39 |
| 4. | The Lakeside Hammers | 28 | 46 | +36 |
| 5. | Coventry Bees | 28 | 43 | -5 |
| 6. | Belle Vue Aces | 28 | 41 | +1 |
| 7. | Peterborough Panthers | 27 | 39 | -5 |
| 8. | Wolverhampton Wolves | 28 | 38 | -76 |
| 9. | Birmingham Brummies | 28 | 35 | -85 |
| 10. | Swindon Robins | 27 | 22 | -204 |
| Elitserien |
| TABELA 2011 |
||||
| 1. | Indianerna Kumla | 16 | 35 | +129 |
| 2. | Piraterna Motala | 16 | 26 | +62 |
| 3. | Hammarby Sztokholm | 16 | 22 | -11 |
| 4. | Elit Vetlanda | 16 | 21 | +49 |
| 5. | Valsarna Hagfors | 16 | 20 | 0 |
| 6. | Vargarna Norrkoeping | 16 | 15 |
-44 |
| 7. | Vastervik Speedway | 16 | 15 | -65 |
| 8. | Dackarna Malilla | 16 | 13 |
-16 |
| 9. | Lejonen Gislaved | 16 | 13 | -104 |
| Speedway Grand Prix |
| DPŚ |
| Partnerzy |
Stowarzyszenie Sędziów Żużlowych
"Marian Wardzała - Między wierszami"
Miniony sezon dla Orła Łódź zakończył się fatalnie. Najlepsza drużyna sezonu zasadniczego nie zdołała awansować do pierwszej ligi. W klubie nastąpiło trzęsienie ziemi, a kibice drżeli o przyszłość speedwaya w mieście Tuwima. Jednak wszystko zakończyło się dobrze i Orzeł przystąpi do nowe sezonu. O planach na przyszłość, walce z Polskim Związkiem Motorowym i o tym, czym dla Witolda Skrzydlewskiego jest sport, dowiedzieliśmy się podczas rozmowy w głównej siedzibie jego firmy.
- Skąd u pana wzięła się sportowa pasja?
- Wie pan, ja zajmuje się sportem od niepamiętnych czasów, oczywiście piłkę nożną. Żużla fanem nigdy nie byłem i nie będę.
- Dlaczego?
-Ponieważ przygotowuje się wszystko, nagle zaczyna padać deszcz i nie ma meczu. Ja nie mogę zrozumieć działaczy Unibaxu Toruń, bo byłem oglądać ten nowy stadion (chodzi o MotoArenę – przyp. red.), który jest przepięknym obiektem, zrobiono zadaszone trybuny, a tor pozostawiono odkryty. Gdybym ja dzisiaj miał budować nowy stadion, to wolałbym żeby kibice pod parasolką stali, a widowisko się odbyło i wolałbym zakryć tor. Póki nie zaczną powstawać stadiony z zakrytym torem, to będzie trudno o prawdziwe transmisje telewizyjne, zawody będą się przeciągały, będą takie sytuacje jak w Zielonej Górze. To samo kiedyś było z piłką.
- Więc co można zrobić, by było inaczej?
- Pewnego dnia wprowadzono uchwałę, że każda murawa ma być podgrzewana. I dzisiaj proszę pana, to jest szalone, to co powiem, ale uważam, że tory powinny być tak samo podgrzewane. Można to spokojnie zrobić. Nie ma kłopoty, by głęboko pod nawierzchnią założyć odpowiednią maszynę ogrzewającą tor. Tor, który powinien być okryty. My żyjemy w Środkowej Europie, gdzie zima potrafi się zacząć w październiku i jeszcze być w kwietniu, tak jak w tym powiedzeniu: kwiecień plecień, co przeplata, trochę zimy, trochę lata. A my, w tych wszystkich zawodach uważamy, że jesteśmy gdzieś w tropiku i że będzie u nas zawsze ciepło. Uważam, ze te osoby, które ustalają terminarz, odnoszę się do drugiej ligi, bo nie wiem jak to jest na wyższych szczeblach rozgrywek, to robią to fatalnie. Jest to dla mnie chore, bo latem robią wielką przerwę, tylko po to byśmy się potem ścigali w błocie, deszczu i śniegu. Stwierdzenie, że zawodnicy z najwyższej półki jeżdżą w kilku ligach i dlatego taki terminarz jest ustalony, nie ma sensu. Każdy klub nie ma siedmiu czy ośmiu zawodników, tylko więcej. Jeśli ktoś zatrudnia kogoś dobrego, a ten akurat musi jechać gdzie indziej, to jest to po prostu pech. Latem, kiedy pauzuje piłka, kiedy pauzuje wiele rozgrywek, to w tym czasie, można by było przyciągnąć na stadionu żużlowe wiele osób. Bo jaka jest przyjemność z oglądania meczu z, jak to mówią, „gilem do pasa”. To wygania przecież kibiców. My przecież jeździmy właśnie dla nich.
- Więc czemu zaangażował się pan w sport żużlowy?
- Fanem sportu żużlowego jest moja córka, która umiała podejść moją mamę i ja, jako tatuś, muszę umieć znajdować na takie rzeczy pieniądze, a z racji tego, że wychodzę z założenia, że jak ktoś płaci to ma prawo się wypowiadać. Ja jestem z rodu Skrzydlewskich i nigdy przed nikim na kolana nie padłem i na pewno nigdy nie padnę. Tym bardziej przed tymi „facecikami” z GKSŻ nie upadnę. I dlatego też z nimi się boksuję, bo uważam, że wielu z nich jest, ich postawa, jest wręcz szkodząca żużlowi. Speedway staje powoli sportową niszą. Zobaczcie jak jeszcze mocniej spadnie, po Mistrzostwach Europy w 2012 roku. Oglądalność żużla spadnie, bo wszyscy zakochają się w piłce. A Ci panowie z GKSŻ w żaden sposób nie promują tego sportu, tylko cieszą się, że są na tych stanowiskach.
- I nie mają, co gorsza zamiaru odpuścić i niezwykle mocno się ich trzymają.
- Oni mówią, że pracują społecznie. Ja wiem, co to oznacza pracować społecznie. Jest już kolejną kadencję radnym i nie biorę żadnych pieniędzy, za to, co robię. Wszystko przekazuję na cele charytatywne. Więc ja chciałbym wiedzieć, znać odpowiedź na takie pytanie. Czy Ci panowie pobierają jakieś pieniądze za przejazdy, czy pobierają jakieś diety, czy pobierają pieniądze za rachunki telefoniczne i na wiele innych rzeczy? Czy rzeczywiście oni na zjazd jadą za własne pieniądze i pracują społecznie. Bo jestem też prezesem takiej izby, gdzie ja też pracuję społecznie. Wsiadam w swoje auto i raz na dwa tygodnie jadę do Warszawy, muszę poświęcać cztery, pięć godzin i tyle. Ponieważ wydaje mi się, że sam tytuł: prezes, do czegoś zobowiązuje. Dodatkowo Ci wszyscy panowie wchodzą na wszystkie mecze żużlowe za darmo, więc to już jest dla nich gratyfikacja za to, że społecznie pracują. Daj Boże żebym się mylił, ale wydaje mi się, że oni jakieś opłaty pobierają. Dla mnie jest to chore. Nie działają w tym kierunku, by żużel był naprawdę widoczny w telewizji i w każdym innym miejscu. Co do telewizji właśnie, to jest do dla mnie skandalem, że skoro ja znajduję stację telewizyjną, która chce przeprowadzić transmisję, to ja mam za to płacić PZM? To oni powinni mnie znaleźć operatora, który będzie to pokazywał i ja powinienem dostać z tego pieniądze. To ja za czyjąś nieudolność, bo ktoś nie potrafił znaleźć operatora transmisji, mam mu płacić?
- Czy zauważył pan jeszcze jakieś przypadki, które absolutnie nie powinny mieć miejsca w polskim żużlu?
- Mamy proszę pana proces (dotyczy on zwrotu kosztów za przygotowania do baraży z GTŻ Grudziądz, gdzie pierwotnie Orzeł miał jeździć z KM Ostrów – przyp. red.), który wygraliśmy przed PKOL z Polskim Związkiem Motorowym. PZM się odwołał do Sądu Najwyższego, spokojnie czekamy na wyrok, bo może on być tylko jeden, który nas satysfakcjonuje.
- Innej możliwości raczej nie ma.
- Ja innego biegu wydarzeń nie przewiduję. Proszę pana, my będziemy domagać się zwrócenia kosztów za wydrukowanie programów, bo to nie jest nasza wina. To jest nieudolność zarządu PZM, która nie potrafiła na czas ustalić, z kim my mamy jechać.
- Może pana zaskoczę, ale dodatkowo nie wiadomo czy baraże nie będą musiały być powtórnie rozegrane, gdyż klub z Ostrowa złożył odwołanie od tej decyzji i czeka na rozstrzygnięcie sprawy.
- Wydaje mi się, że jest to niemożliwe, ponieważ sezon dawno się już zakończył, ale to tylko pokazuje, jaki chaos panuje w PZM i GKSŻ. Wg. mnie, jeśli okaże się, że Ostrów ma rację, to powinno związek puścić z torbami. Bo GKSŻ nie może puścić, bo nie ma konta w banku. Wyobraża pan to sobie? Kiedy chcieliśmy wpłacić karę, to nie było to możliwe. Ja mogę sobie pod adresem obydwu tych zarządów różne rzeczy mówić, dlatego że mnie nie można zdyscyplinować. Ponieważ ja nie jestem członkiem tego klubu. Nie jestem prezesem, właścicielem ani udziałowcem. Ja jestem facet „nikt”. W związku z tym, za złe wypowiadanie się pod adresem władz, nie można mnie ukarać. Można mnie podać do sądu cywilnego. I jeśli przegrałbym sprawę, to oczywiście zapłaciłbym odszkodowanie, a tak ja zawsze mówię. Proszę korespondencję przeciwko mojej osobie, wysyłać nie na adres głównej siedziby klubu, tylko na adres krematorium gdzie mieści się siedziba mojej firmy. Wtedy mogę tylko i wyłącznie podejmować jakiekolwiek działania i decyzje.
- Czyli znalazł pan sposób na walkę z władzami. Jednak czy nie jest to walka z wiatrakami?
- Dziwi mnie, że na spotkaniu w Rybniku kluby, z wyjątkiem bodajże dwóch, głosowały jednogłośnie nad propozycjami zmian w regulaminie, a spotkały się w prowincjonalnym hoteliku, gdzie dwa dni urzędowali na koszt GKSŻ, gratuluję bogata jest. To już wiadomo skąd te kary nakładane na kluby.
- W końcu z czegoś muszą mieć pieniądze na organizowanie takich spotkań.
- Wg. nich za wszystko trzeba płacić. Za każde odwołanie itp. Wracając do tego drugiego spotkania, to kluby miały tam od razu złamany kręgosłup. Mnie akurat tam nie było, bo uważam, że akurat okres przed 1 listopada, to nie jest dobry moment na załatwianie tego typu spraw. Kluby miały złamany kręgosłup, bo pogrożono im. Jeśli ktoś źle wypowiadał się przeciwko zarządowi, to nie miał szans na licencję. Natomiast my, mamy czytelną sytuację finansową, dobry obiekt sportowy. Wszystko jest tak jak być powinno. Nie mamy zamiaru się z nimi „miziać”. W tym roku dali nam warunkową licencję, że nie mamy band. Przecież oni się tym ośmieszyli.
- Bandy przecież zostały zakupione przez klub zgodnie z terminem.
- Zgadza się. Jak składaliśmy wniosek w grudniu, to napisaliśmy, że mamy bandę kupioną. I sam pan dobrze wie, że w grudniu się band nie montuje, bo nie ma to sensu. Natomiast pan Szymański stwierdził, że nie wiadomo czy nam nie odbierze tejże licencji. Zaczął mi grozić palcem. Więc proszę pana, po pierwsze my możemy nie mieć bandy, a wynająć inny, dowolny stadion gdybyśmy chcieli. I jeszcze jedno. Na wiosnę przychodzi weryfikować tor sędzia i wtedy widziałby, że bandy nie ma, więc wyjazd. Ale co zrobiono. Zagrano Skrzydlewskiemu na nosie, bo dano mu do końca marca warunkową licencję. I powodowało to, że jak ja chciałem iść do sponsorów podpisać umowę, to oni patrzyli na to i mówili: no wszystko ładnie, tylko to jest warunkowa licencja. Nie wiadomo czy leśne dziadki nie zabiorą Wam jej.
- To jest ewidentny atak na pana osobę. Jak pan sądzi, czemu to właśnie pana atakują?
- Proszę pana, oni mnie atakują, bo ja nie jestem im nic dłużny. Ja nie będę człowiekiem pokornym. Moja mamusia powiedziała krótko: Synek żaden Skrzydlewski, czy to było za Piłsudskiego, Stalina, Hitlera, Gomółki czy kogokolwiek innego. Zawsze chodzimy z wysoko podniesioną głową. I ja nie mam zamiaru być inny. Ja mam tych panów głęboko w poważaniu. I ja jestem za tym, żeby do PZM wprowadzić komisarza, który zrobi porządek i rozgoni to towarzystwo. Ja uważam, że PZPN to jest pikuś w porównaniu z tym, co jest w Polskim Związku Motorowym. Jeśli pan weźmie regulamin sportu żużlowego, to ten regulamin wg. mnie pamięta najstarsze czasy. Tam jest wiele rzeczy, które można różnie interpretować. A jeśli jest możliwość różności w interpretowaniu, to powoduje się możliwość korupcji. Przy zielonym stoliku, ustala się wiele rzeczy. Poza tym, co to jest za sport, w którym co roku zmienia się reguły.
- Kibice przestają się w tym łapać, a i sami zawodnicy są coraz bardziej zdezorientowani.
- Ale o to właśnie chodzi związkowi. Widzą, że Kowalski zrobił dobry skład, to mu zagrają na nosie i wprowadzą play-offy. Robi się coś innego, to oni jeszcze inaczej. Ciągle coś zmieniają i ciągle coś im nie pasuje.
- Dobrym przykładem będzie Wasz przypadek, gdy w jednym z sezonów jeździł w Orle, Bjarne Pedersen. Duńczyk startował wtedy w cyklu Grand Prix i był najlepszym jeźdźcem. Nagle zaraz po sezonie wprowadzono punkt w regulaminie, który zabraniał startu zawodnik z cyklu GP, w drugiej lidze.
- To jest przykład, tego jak chore jest PZM. Spójrzmy, co się w polskim żużlu dzieje. Większość osób z PZM przykleiło się na superglu do swoich stanowisk i koniec. Ja pojechałem do Grudziądza na spotkanie prezesów wszystkich klubów, miałem upoważnienie od Orła Łódź. Na wszystkich klubów przyjechało sześć, usiadło prezydium, już nie będę mówił po nazwiskach kto. Każdy otworzył swoje laptopy i zaczęli grać na klawiaturze.
- Nie na tym to przecież polega.
- Proszę pana, oni szpanować przyjechali? Dlaczego GKSŻ organizuje takowe spotkania i zaprasza ludzi, którzy nie mają żadnej obsługi prawnej? Powinien być adwokat, który stwierdza pewne rzeczy. A tak to, co? Najmądrzejszy jest pan Szymański, czy pan Madela? Pan Madela był przedstawicielem Orła Łódź. I czy kiwnął choćby palcem, gdy Orzeł był załatwiany przy zielonym stoliku? Nie starał się go ratować. Dla jednych jest jedno prawo dla innych inne.
- Może lepiej byłoby odpuścić?
- Nie proszę pana. My nie odpuścimy, my będziemy walczyć, startować i robić wszystko by awansować . Niech nas zawieszają i robią co chcą. Ostatnio wyczytałem, że mają na mnie haka. Że jak sponsor, czyli ja, będzie się źle wypowiadał o związku, to klub dostanie kare. To ja mam pomysł proszę pana.
- Jaki?
- Ja podstawię firmę, która będzie jakimś tam sponsorem. Powiedzmy, że będzie to firma któregoś z mojego kolegów, np. pana Cieślaka z Rawicza. Ja dostanę pełnomocnictwo, pojadę na mecz i zaśpiewam pod adresem PZM, piosenkę jaką śpiewają kibice na stadionach pod adresem PZPN. No i niech ukarzą. Ale będą musieli ukarać klub z Rawicza, bo ja jestem ich sponsorem. Tym panom marzy się powrót do komuny. Żeby była cenzura. Zresztą ona i tak już jest. Regulamin jest tak napisany jak był za komuny. Pan nie ma prawa się źle wypowiedzieć, pan nie ma prawa własnego zdania wypowiedzieć. I mam do pana takie pytanie. Jak to jest, że GKSŻ wybiera 12 członków i skreśla czterech?
- Tak jest. GKSŻ ma prawo wyboru członków.
- Dajmy taką sytuację. Ktoś wybiera takiego wariata jak ja. Proszę to zaznaczyć: WARIATA. To wiadomo, że w PZM prezes Witkowski, który do mojego znajomego, który jest szefem w Widzewie, mówi jak bardzo mnie nie lubi. Co lodówkę otworzy, to Skrzydlewski mu wyskoczy. Przecież to jest oczywiste, że w biegu by mnie skreślił z listy kandydatów. Tam są potrzebni pokorni wasale, tacy jak pan Szymański.
- Ktoś taki, kto nie będzie wychodził poza szereg i pokornie będzie przytakiwał wszystkim decyzją zarządu.
- Tak jest. I to jest chore. Jeśli dalej tak będzie, to za cztery, pięć lat, będzie po żużlu. Zrobienie takich rzeczy jak twarde warunki licencji, żadne ugody itp. Prezesi klubu zeszliby wtedy na ziemię. Bo zawodnicy nie stawialiby ich pod ścianą.
- Nie dochodziłoby do takich sytuacji jak w Częstochowie, gdzie nie było pieniędzy na Nickiego Pedersena i Grega Hancocka. Wydano na nich większość budżetu klubowego, a teraz (rozmowa była przeprowadzona w czwartek 26 listopada) nie dostali licencji i muszą składać odwołanie.
- Ja panu powiem. W piłce robi się już ten porządek. Mi jest przykro, że moje dwa łódzkie kluby, zostały tak potraktowane, ale nie dotrzymali pewnych rzeczy, więc wyjazd. Bo termin to jest święta rzecz. Jeśli nie zgodziliby się na takie ugody, to byłoby zupełnie inaczej. Przecież nasz drugoligowy żużlowiec zarabia więcej niż w angielskiej ekstralidze. Jesteśmy najdroższą ligą. Jeśli byłyby dokładne, rygorystyczne przepisy, to prezesi nie waliliby takiej kasy, bo nie dostałby licencji. Dziś jest tak, że może mieć pan milion złoty długu. A podpisuje pan z ZUS-em ugodę, że płaci pan na raty. I jak pan zapłaci powiedzmy te 20 tysięcy za jedną ratę, to wg. prawa nie jest pan zadłużony. To jest chore!
- Da się zarobić na żużlu?
- Proszę pana, wie pan powiem panu tak. W odniesieniu do drugiej ligi, która mnie dotyczy. Trzeba być bardzo bogatym i trzeba uciec ze szpitala psychiatrycznego, żeby się w to bawić. Tutaj trzeba wydawać własne pieniądze. Żeby się panu złotówka zwróciła, to niech pan o tym zapomni.
- Czyli jest to zabawa wyłącznie dla bogatych pasjonatów?
- Wie pan, ja powiem tak. Ja mam córkę, którą bardzo kocham. Miałem kolegę, który również miał córkę, która nie miała pasji i dzisiaj już jej nie ma wśród nas, bo miała inną pasję. Można się domyśleć jaką. Uważam, że życie jest bardzo krótkie, ja to wiem ze względu na pracę jaką się zajmuję. Za nikim walizek nie niosą. Jeśli my damy jakiejś grupie ludzie, a potrafiliśmy na mecz za darmo wpuścić i to mecz z mocnym przeciwnikiem. Jeśli dzięki temu możemy dać trochę radości tym ludziom, to warto to robić.
- Co ze składem na przyszły sezon?
- Proszę pana, w tej chwili nie mogę nic ujawnić, ze względu na regulamin. Mogę tylko powiedzieć, że w drużynie, która jeździła w zeszłym sezonie zostaną tylko Freddie Eriksson, Piotr Dym i Stanisław Burza. Zdzisław Rutecki przedstawił listę życzeń, zostaje on w zespole i bierze całkowitą odpowiedzialność za drużynę. Bo w minionych rozgrywkach on dostał skład, którym musiał się posługiwać.
- I nie wyszło to najlepiej. W końcówce wyraźnie brakowało ambicji i zaangażowania Waszym żużlowcom.
- Tak mi się wydaje. Pan Rutecki ma ustalony cel. Ta drużyna ma wygrywać a nie jeździć. Co do składu wszystko zależy od negocjacji, które ja będę osobiście prowadził. Mogę jedynie powiedzieć, ze lista zawodników jest ciekawa. Co do zawodników, którzy nas reprezentowali, to wiemy że porozsyłali swoje CV do innych klubów, my wiemy nawet jakich, więc droga wolna. Nikogo na siłę trzymać nie będziemy.
- Z niewolnika nie ma dobrego pracownika.
- Zgadza się. Ja im życzę sukcesów. Jeśli otrzymają warunki takie jakie sobie zażyczyli to gratuluję. Jest takie przysłowie: Miałeś chłopie złoty róg, to go doceń. Natomiast wielu zawodników, chciałoby u nas jeździć. Bo u nas są terminowe wypłaty i oni to doceniają.
- Jesteście jedynym klubem w Polsce, który pieniądze wypłaca zaraz po meczu.
- I tak zawsze będzie. Nie chcemy powtórzyć błędów z zeszłego sezonu. Bo ja podtrzymuję swoje zdanie, że przegraliśmy tylko i wyłącznie na własne życzenie. Dlatego też teraz presja na trenerze Ruteckim będzie dużo większa. Czy sobie poradzi? Zobaczymy.
- Dziękuję za wywiad i życzę powodzenia.
- Ja również dziękuję.
| Galeria |
| Historia żużla w Polsce |
| Współpraca |
| Wyniki + tabele |
| Terminarze 2012 |
| Składy 2011 |
| Okiem Sędziego |
| Wywiady |
Sebastian Maliszewski - psycholog
| Felieton |
Michał Adamczyk: Tarnowianie skazani na sukces?
Mateusz Kozanecki: Wspomnienie skalmierzyckiej wyprawy po Zlatą Prilbę
Agnieszka Urban: Runda play- off jest kpiną z kibiców!
Paulina Pużańska: A siódmego dnia na stadion
Agnieszka Ratowska: Sędzia, czyli juror, żużel, czyli show
| Artykuły |
Czy w Opolu jest zapotrzebowanie na zawody międzynarodowe?
Być albo nie być - czyli sytuacja polskiego speedwaya
Cel zrealizowany - Rzeszów! cz.1
Siłownia, biegi w terenie, każdy z nich przygotowuje się inaczej cz.2
Podsumowanie sezonu w Wielkiej Brytanii cz. 4
Podsumowanie sezonu w Wielkiej Brytanii cz. 3
Diety, siłownie czyli o przygotowaniach do sezonu cz.1
Podsumowanie sezonu w Wielkiej Brytanii cz.2
Podsumowanie sezonu 2010 w Lesznie
Podsumowanie sezonu 2010 w Rawiczu
Podsumowanie sezonu w Wielkiej Brytanii cz.1