
W zeszłym roku w rybnickim żużlu doszło do wielu zmian. Stery w RKM-ie ROW Rybnik przejęły nowe osoby, których zapał do pracy sprawił, że w Rybniku odżył klimat do speedwaya. Ożywienie pojawiło się także na trybunach, w czym spora zasługa Stowarzyszenia Kibiców i Sympatyków Rybnickiego Żużla "ROW Rybnik". Poniżej przedstawiamy wywiad z Adrianem Sobikiem, prezesem Stowarzyszenia.
Za nami sezon 2009, wynik sportowy w postaci 6 miejsca taki sam jak przed rokiem, jednak w samym klubie zaszło sporo zmian. Kiedy spoglądasz na ten miniony sezon, to co myślisz?
Adrian Sobik: Miniony sezon pokazał Nam wszystkim, że rybniczanie są głodni żużla. Wypełnione trybuny, zacięte mecze i oczekiwanie na kolejny pojedynek ligowy. Poza tym, od niepamiętnych czasów wygraliśmy ważne mecze wyjazdowe w Gnieźnie i Ostrowie.
Nie tylko w klubie się pozmieniało, również Wy wzięliście się do roboty na trybunach, bo od półfinałowego meczu z Gorzowem w 2007 roku byliście kompletnie nieaktywni. Dlaczego właśnie teraz i czy jesteście zadowoleni z Waszej rocznej pracy?
- Tak, jak najbardziej jesteśmy zadowoleni. Udało nam się rozruszać cały stadion i pokazaliśmy całej Polsce, że Rybnik potrafi się świetnie bawić, mimo nie zawsze korzystnego wyniku. Nie zamierzamy spocząć na laurach. Mamy sporo pomysłów i przy pomocy całego stadionu jesteśmy w stanie przygotować jeszcze lepszą oprawę i sprawić, by było
jeszcze głośniej.
Było coś czego żałujecie? Coś co wiecie, że zawaliliście i mogliście to zrobić lepiej?
- Niczego nie żałujemy. Wiemy jednak co zrobiliśmy źle, a czego nie zrobiliśmy, a powinniśmy. Chętnie wysłuchujemy wszelkich uwag dotyczących naszej działalności, szczególnie tych negatywnych. Często nieuzasadnionych, ale z każdej staramy się wyciągnąć odpowiednie wnioski.
Porozmawiajmy o wyjazdach, po raz pierwszy od lat tak liczne grono osób wspierało swoją drużynę na wyjazdach, często miejscowi kibice podkreślają świetną postawę kibiców z Rybnika, jak sądzisz dlaczego jednak nie jest to docenianie przez Nas samych? A osobiście który z tegorocznych wyjazdów wspominasz najlepiej.
- Ciężko jednoznacznie wybrać najlepszy tegoroczny wyjazd. Udało mi się pojechać na 7 z 8 meczów jakie Rybnik jechał poza domem, więc jest z czego wybierać. Z pewnością początek sezonu i niespodziewana dla wielu wygrana nad Startem fetowana przez wielu kibiców zielono-czarnych barw i kolejne zwycięstwo w Ostrowie. Piękne chwile. Mimo wszystko chyba najmilej wspominam wyjazd do Grudziądza i naszą jedyną tegoroczną oprawę pirotechniczną. Szkoda tylko, że nie na stadionie, a na jednym z parkingów na którym powitaliśmy naszych żużlowców. Zrobiliśmy małe show.
Oprawy, doping. Jednosezonowy wyskok, czy stała wznosząca?
- Wbrew pozorom nie jest to łatwe pytanie. Oczywiście z naszej strony obiecujemy dalsze oprawy i prowadzenie dopingu. A czy będzie to stała wznosząca? Tego nie wiem. Zależeć to będzie od zaangażowania całego stadionu i pomocy wielu osób. Finanse też są niestety ważne. Wespół z zawodnikami zrobimy wszystko, by każdy mecz był niesamowitym
widowiskiem.
No właśnie oprawy to przede wszystkim pomysł i pieniądze. Jak to wygląda w Waszym przypadku, w jakim stopniu ograniczają Was fundusze i czy myślicie o tym jak to zmienić?
- Pomysłów nam raczej nie zabraknie. Czasami są tak szalone, że sam się ich boję (śmiech). Gorzej z pieniążkami. Ich na ogół nie ma zbyt wiele. Z tego miejsca chciałbym podziękować wszystkim kibicom za życzliwość i pomoc finansową. Gdyby nie zbiórki na oprawę kibiców z
sektora V naprawdę byłoby ciężko cokolwiek przygotować. Dziękuję również Zarządowi klubu, który też nam pomaga. Stowarzyszenie utrzymuje się z własnych składek, które nie są zbyt wygórowane. W zależności od wieku jest to 5 lub 10 zł na miesiąc. Staramy się również pozyskać sponsorów, szczególnie na organizowany przez nas rokrocznie Ogólnopolski Halowy Turniej w Piłce nożnej kibiców żużla.
Jak układa się współpraca z zarządem klubu, za czasów Aleksandra Szołtyska i Piotra Wilaszka nie było łatwo, co doprowadziło do otwartego konfliktu, jak jest teraz?
- Jest ok! Niejednokrotnie Zarząd klubu pytał nas o zdanie w różnych kwestiach m.in. byłem zaproszony na spotkanie, na którym były ustalane ceny biletów w minionym sezonie. Staramy się sobie wzajemnie pomagać. Mimo, że nie zawsze potrafimy znaleźć wspólny język i mamy odmienne zdanie na niektóre tematy, nie możemy narzekać. Przede wszystkim
rozmowy są prowadzone z poszanowaniem obu stron. Nie odnoszę wrażenie, by ktoś patrzył w klubie na nas na zasadzie - to znowu oni, co znowu chcą.
W opiniach kibiców powtarza się jedno pytanie. Dlaczego nie ma piro? No właśnie możesz przybliżyć im wszystkim tę sprawę i czy jest z tego jakieś wyjście?
- Aktualnie Ustawa o imprezach masowych zabrania nam jako kibicom wnoszenia i odpalania pirotechniki podczas spotkań. Jednak od roku staramy się załatwić to w sposób w pełni legalny. Chcemy, by nasze Stowarzyszenie na podstawie umowy z klubem było wykonawcą pokazu pirotechnicznego. Policja na takie rozwiązanie się zgodziła i nie ma nic przeciwko, klub również. Wszystko rozbija się teraz o zgodę straży pożarnej. Aktualnie przy pomocy zaprzyjaźnionej kancelarii prawniczej Duraj&Reck i Partnerzy będziemy podejmować temat po raz kolejny i mamy nadzieję, że tym razem się uda.
Mijający sezon był pierwszym od lat, w którym zaniechano organizacji Krwawej Soboty. Już nie będzie honorowego oddawania krwi kibiców ROW-u?
- Kibice ROW-u nadal honorowo oddają krew. Nie potrzebujemy do tego specjalnej akcji. Większość osób, które raz przyszły do Centrum Krwiodawstwa z mniejszą lub większą regularnością tam powracają. To nasz wielki sukces. Brak Krwawej Soboty to jednak przypadek. Uznaliśmy, że na dotychczasowych zasadach akcja nie ma sensu ze względu na stosunkowo niewielką frekwencję. Naprawdę poza kibicami zrzeszonymi w Stowarzyszeniu pozostałych mogę zliczyć na palcach jednej ręki. Planowaliśmy Krwawą Sobotę zorganizować ....w niedzielę przed meczem ligowym. Przed kasy miał podjechać specjalny autobus. Niestety ubiegłoroczny terminarz nie pozwolił nam na taką akcję. Obiecujemy, że w 2010 roku Krwawa Sobota powróci, a czy odbędzie się w sobotę czy w inny dzień tygodnia? Z pewnością wszystkich poinformujemy.
Trzy edycje największego aktualnie turnieju kibiców za nami, jak idą przygotowania do następnego turnieju?
- Powoli zamykamy budżet, co bardzo cieszy. Tegorocznym sponsorem tytularnym będzie firma GONT. Ponadto pomagają nam firmy: Alelazienka.pl, PrefROW, Ice Group, MPa, Amanis Pub, restauracja Teatralna i Urząd Miasta Rybnik. Prowadzimy jeszcze rozmowy z dwoma potencjalnymi sponsorami. Patronat honorowy nad imprezą objął Prezydent Miasta Rybnika Pan Adam Fudali. Ze względu na remont hali w Boguszowicach, przyszłoroczny turniej odbędzie się w hali Zespołu Szkół Ekonomiczno-Usługowych w Rybniku. Póki co wszystko się doskonale układa. Postaramy się zorganizować naprawdę dobry turniej.
Tylko gospodarze cały czas nawet bez medalu.
- Jak stare ludowe przysłowie głosi, do czterech razy sztuka, czy jakoś tak (śmiech). W tym roku Pucharu nie oddamy, bo będzie bardzo fajny i szkoda, by wyjechał poza nasze miasto.
Dlaczego często panuje przeświadczenie, że dzielicie kibiców w Rybniku, na my (stowarzyszenie) i oni (cała reszta). Skąd to wynika?
- Nie mam pojęcia. W Zarządzie Stowarzyszenia byłem odkąd udało się je założyć i przez te lata zachęcałem wszystkich do wstąpienia w nasze szeregi. Zresztą nadal będę zachęcał. Nigdy nie odcinaliśmy się od pozostałych kibiców i nigdy nie będziemy tego robić. Niejako stanowimy grupę reprezentatywną, grupę z którą rozmawia Zarząd klubu, miasto Rybnik, sponsorzy, kibice i kluby całej Polski i fajnie by było, gdybyśmy rośli w siłę. W ostatnim czasie widać spore ożywienie. Pojawiają się nowe twarze w Stowarzyszeniu i coraz więcej osób jest mocno zaangażowanych. Mnie nie pozostaje nic innego jak kolejny raz zachęcić.
W samym Stowarzyszeniu również były zmiany organizacyjne. Wygląda na to, że to twój pożegnalny wywiad, a na świeczniku będzie już ktoś inny. Dlaczego tak się stało? Żużel i kibicowania się znudziło i życiowe priorytety się pozmieniały?
- Zmiany potrzebne są wszędzie. Zresztą sam widziałeś jak to wyglądało w minionych latach w naszym klubie. Ja nie odcinam się ani od Stowarzyszenia, ani od żużla. Zresztą w naszym Stowarzyszeniu wszyscy są równi. Zarząd ma troszkę więcej prac, ale wszystko robimy wspólnie i o wszystkim informujemy zrzeszonych w SKiSRŻ. To chyba najlepsze miejsce na podziękowania. Chciałbym podziękować wszystkim za to, że mieli cierpliwość do mnie, za zaufanie członków Stowarzyszenia i za te wszystkie miłe chwile, które mogłem przeżywać będąc Prezesem Stowarzyszenia Kibiców. Jednocześnie życzę nowo wybranemu Zarządowi
samych sukcesów, wytrwałości w osiąganiu celów i doczekania czasów, kiedy ROW Rybnik powróci tam gdzie jest jego miejsce, na czoło Ekstraligi.
No i na koniec, jak do Was dołączyć i jakie warunki ewentualny kandydat musi spełniać?
- Warunkiem są dobre chęci i pomoc w przygotowaniu wszystkich zaplanowanych przez nas akcjach. Najprościej zawitać na naszą stronę www.kibice.rybnik.pl i zapoznać się z rubryką "jak do nas przystąpić".
Dziękuję za rozmowę
- Również dziękuje i życzę wszystkim kibicom cierpliwości. Wytrzymamy te parę miesięcy do kwietnia bez uszczerbku na zdrowiu, ażeby znów 5 kwietnia głośno dopingować naszych zawodników.
Rozmawiał: Łukasz Kuczera