
Daniel Pytel w ostatnich latach reprezentował barwy PSŻ-u Poznań. W sezonie 2010 żużlowiec nie rozstanie się z Wielkopolską, lecz jego nowym pracodawcą został rywal zza miedzy "Skorpionów" Start Gniezno. Wyrównana kadra czerwono-czarnych sprawia, że każdy z zawodników będzie musiał wywalczyć sobie miejsce w składzie. Ambitnie do sprawy podchodzi Pytel, który zamierza udowodnić swoją wartość i na stałe zadomowić się w zespole.
Powiedz, w jaki sposób trafiłeś do drużyny Startu Gniezno?
- Poprosiłem w sezonie trenera Leona Kujawskiego o możliwość przyjechania do Gniezna i pokręcenia tutaj kółek. Z racji, że w Poznaniu rozgrywki zakończyły się wcześniej, nie chciałem tracić kontraktu z motocyklem i zamierzyłem sobie spasowanie z trudnym, twardym torem. Dostałem od szkoleniowca pozytywną odpowiedź, w postaci zgody na trening, a zaraz po nim Zarząd Startu określił delikatnie zamiary co do mojej osoby i dał mi do zrozumienia, że widzi mnie w perspektywie tworzenia składu na sezon 2010. Podszedłem do tego bardzo optymistycznie, bo jeśli klub robi pierwszy krok, oznacza to, że zależy mu na mojej osobie. To w dużej mierze zadecydowało, że wybrałem właśnie Gniezno. Po okresie 1. grudnia szybko doszliśmy do porozumienia i podpisałem kontrakt ze Startem. Myślę, że zarówno ja, jak i środowisko gnieźnieńskie będzie zadowolone ze współpracy.
Już na początku grudnia gnieźnieńscy włodarze skompletowali kadrę na kolejny sezon. Do zespołu dołączyli m.in. Michał Szczepaniak, Matej Ferjan i Adrian Gomólski, pozostali też liderzy z tego roku: Peter Ljung i Krzysztof Jabłoński. Jak upatrujesz swoją pozycję w tak wyrównanym składzie?
- W sezonie 2010 czeka mnie bardzo trudne zadanie, gdyż będę musiał walczyć o skład z dużo bardziej doświadczonymi zawodnikami, jednakże nie deprymują mnie takie sytuacje i postaram się najpierw wywalczyć ten skład, a następnie pozostać w nim i godnie reprezentować czerwono-czarne barwy.
Jak to się stało, że nie pozostałeś w Poznaniu? Ostatnie lata ścigałeś się właśnie w barwach "Skorpionów" i chyba niewiele wskazywało na to, że możesz odejść ze stolicy Wielkopolski...
- Rzeczywiście, początkowo nie myślałem, że tak to się potoczy. Ze strony tamtejszych włodarzy nie padła jakaś konkretna propozycja odnośnie startów w sezonie 2010, więc wyszedłem z założenia, że klub nie widzi mnie w perspektywie budowania kadry na kolejny rok. Nie pchałem się na siłę to poznańskiego składu i na pewno nie wywierałem na żadnej ze stron presji. Po prostu stwierdziłem, że wypaliło się coś między mną, a PSŻ-em i chciałem zmienić otoczenia i nawiązać nowe relacje w innym klubie.
Gnieźnieńscy kibice wiążą z twoją osobą spore nadzieje. Wielu z nich oczekuje zapewne, że zdradzisz kolegom z zespołu tajniki toru na Golęcinie i pomożesz tym samym w osiągnięciu korzystnego rezultatu w Derbach Wielkopolski.
- Różnice między torami w Poznaniu i Gnieźnie są diametralne i to widać w meczach ligowych na pierwszy rzut oka. Nie trzeba być wielkim znawcą, by dostrzec pewne niuanse. Każdy zespół wykorzystuje atut własnego toru: Poznań u siebie, Gniezno na własnym obiekcie. Mimo że często pojedynki są zacięte, to zazwyczaj gospodarze pozostają górą. Oczywiście chciałbym pomóc gnieźnianom zwyciężyć na Golęcinie, ale czy tak się stanie i czy dostanę szansę, zobaczymy. Póki co wierzę w to i z optymizmem spoglądam w przyszłość.
Wspominałeś, że miałeś okazję trenować na gnieźnieńskim torze. Jak czujesz się na nim?
- W sumie od zawsze lubiłem jeździć w Gnieźnie. Miewałem słabsze występy, gdy ten tor był twardy jak kamień. Moja upartość i ciekawość zmusiła mnie do przyjechania i potrenowania na tym torze. Z moich ostatnich startów w Gnieźnie jestem zadowolony, ponieważ na trzecim treningu dopasowałem ustawienia motocykli, dobrze wychodziłem spod taśmy i byłem szybki na dystansie. To sprawia, że jestem optymistycznie nastawiony na mecze u siebie.
Trwa przerwa zimowa, okres, w którym zawodnicy przygotowują się do nowego sezonu. Powiedz, jak ten etap wygląda w twoim przypadku?
- Ja również przygotowuje się pod względem kondycyjnym już od 1. grudnia, jak co roku. Jest to trening indywidualny, ćwiczenia ogólnorozwojowe z dużym naciskiem na refleks, gibkość i wytrzymałość. Mam nadzieję, że przyniesie on skutki w sezonie.
A jak spędzisz najbliższy okres, a więc Święta Bożego Narodzenia i Sylwestra?
- Oczywiście z rodziną. To jest taki okres, gdzie znajduje się ona na pierwszym miejscu. W zasadzie powinno tak być zawsze, ale Święta potęgują więzi z rodziną. Boże Narodzenia z najbliższymi, a Sylwestra kameralnie na tak zwanej domówce z moją dziewczyną i znajomymi. Dobrze czujemy się w swoim towarzystwie i klimacie. Myślę, że to właśnie najprzyjemniejsze dni, jakie mnie czekają.
Czego życzysz swoim fanom na Święta i Nowy Rok?
- Korzystając z okazji zbliżających się świąt chciałbym życzyć wesołych, radosnych i pogodnych Świąt Bożego Narodzenia oraz szczęśliwego Nowego Roku i wielu emocji w sezonie.
Dziękuję za rozmowę.
- Dziękuję bardzo.