
Dla Marcina Jędrzejewskiego nowy sezon ma być przełomowym. Po kiepskim roku 2009, w którym nie spisywał się zbyt dobrze, w barwach Polonii Bydgoszcz, popularny "Siopek" ma zamiar odbudować formę, w drugoligowym Orle Łódź. O tym dlaczego wybrał ofertę łodzian i jakie są jego plany, opowiedział w wywiadzie jaki przeprowadziliśmy po konferencji.
- Do sezonu jeszcze daleko, ale wg. pana jak prezentują się Wasze szanse na awans po prawie 10 latach przerwy?
- Mamy dobrą drużynę, złożoną przede wszystkim z Polaków, co wydaje mi się dobrym posunięciem, bo będzie im zależeć na dobru klubu i na wynikach, a nie na innych rzeczach, jak to bywa w przypadku obcokrajowców. Zawodnicy z poza kraju zazwyczaj przyjeżdżają na mecz, jeżdżą i wracają do domu, zgarniając kasę. Dlatego wydaje mi się, że zespół jest fajny i nie powinno być problemów z awansem.
- Dla pana jazda na torze w Łodzi będzie debiutem, czy miał pan już okazję kiedyś ścigać się na łódzkim owalu?
- Jeździłem tutaj dwa razy w życiu i za każdym razem miałem tutaj dobre wyniki, dlatego
wierzę, że wszystko pójdzie po naszej myśli. Chcę dobrze przepracować okres przygotowawczy, odpowiednio przypasować sprzęt i myślę, że wszystko będzie dobrze.
- Jest pan zawodnikiem obytym na poziomie Ekstraligi. Czy nie boi się pan, że poziom II ligi nie będzie dla pana za niski? Wiadomo, że są w niej mniejsze pieniądze, mniejsze nazwiska niż w najwyższej klasie rozgrywek.
- Nie chcę do tego podchodzić w ten sposób. Wiadomo, że nazwiska na żużlu nie jeżdżą. Ja przeszedłem tutaj praktycznie z trzech powodów. Trener Rutecki, którego znam bardzo dobrze z czasów jazdy w Bydgoszczy, dobry klub i ambitny cel zespołu. Miałem kilka propozycji z I ligi, ale dla mnie nie było sensu jeździć w drużynie, która tuła się gdzieś w środku tabeli i o nic nie walczy. Taka jazda bez ambicji nie sprawiałaby mi żadnej radości. Tutaj są konkretni ludzie, konkretne cele, dobry skład. Jest świetna atmosfera i dlatego wybrałem właśnie jazdę w barwach Orła.
- Jak przebiegają pana przygotowania do sezonu?
- Ćwiczę pięć razy w tygodniu. Od poniedziałku do piątku. Chodzę na saunę, basen. Trenuje boks. Uczęszczam na zajęcia na hali i na zajęcia akrobatyczne. Do tego jeszcze siłownia. Teraz czekam tylko aż poprawi się pogoda, by móc pojeździć na crossie. Przygotowuje się od 4 lat tak samo i zawsze byłem dobrze przygotowany więc teraz nie powinno być inaczej.
- Jakie są pana cele na ten rok? Nie chodzi mi tutaj o awans, ale bardziej osobiste rzeczy, które chciałby pan osiągnąć.
- Jeździć jak najwięcej i zdobywać jak najwięcej punktów. Ustabilizować formę i dojść do jednego, dobrego poziomu, którego będę się trzymać.
- Czy jeśli uda się łodzianom awansować do I ligi, to ma pan zamiar zostać, czy też traktuje pan Łódź jako taką wyskocznię dzięki, której będzie pan mógł powrócić do Ekstraligi, tak jak to zrobił choćby Simon Gustafsson?
- Na pewno chciałbym zostać. Wiadomo, że jeśli będzie awans, to będą też nowe wyzwania. Jeśli atmosfera w drużynie utrzyma się taka jak obecnie, to dlaczego miałby odchodzić. Nie jest sztuką wygrać i zostawić wszystko, najlepiej jeszcze bez słowa dziękuję. Tak się nie robi i na pewno ja tak nie postąpię.
- Czy jest pan zadowolony z podpisanego kontraktu? Czy warunki finansowe pana satysfakcjonują?
- Tak. Mi nie chodzi o pieniądze, bo nie one są najważniejsze. Czasami lepiej zrobić dwa kroki w tył, by potem zrobić trzy do przodu. Dlatego też nie zwracałem zbytniej uwagi na pieniądze. Chcę robić swoje i jeździć jak najlepiej.