
Szwed Andreas Jonsson, który wystartował w wczorajszym barażu jest bardzo szczęśliwy, że jego reprezentacja dostała się do finały Drużynowego Pucharu Świata. Baraż był bardzo emocjonujący, gdyż o zwycięstwie decydował ostatni wyścig. „AJ” zdobył dla swojego kraju 8 „oczek”
„Jestem dumny z postawy zespołu i z tego, że jestem jego częścią, bo każdy z zawodników dołożył swoją cegiełkę do awansu. Wszyscy zdobyli punkty dające finał, a o to przecież chodzi. Ze swojej postawy nie jestem jakoś specjalnie zadowolony, ale kilka punktów zdobyłem i myślę, że jak na pierwszy start po przerwie było dobrze. Celem dzisiejszej rywalizacji był awans do finału w sobotę, a on został zrealizowany, więc jest ok.”
„Wiem więcej o sobie, silnikach i torze, a więc lekcja z tego barażu została wykorzystana. Bardzo długo nie byłem pewien mojego udziału w tych zawodach i startu w reprezentacyjnych barwach. W weekend odebrałem chyba 500 telefonów. Z Anglii, Szwecji i Polski... wszyscy chcieli wiedzieć, czy pojadę, a ja sam nie wiedziałem. Jeszcze we wtorek nie byłem do końca przekonany. Przecież chcę jeździć i reprezentować Szwecję, ale nie zrobię tego przeciwko sobie. Jeśli czułem się źle i odczuwałem ból to nie byłem gotów do jazdy. Tak to wygląda. Teraz jestem na tyle zdrowy, by startować, więc... do zobaczenia w sobotę!”-powiedział Andreas Jonsson