Bogata historia naszego kraju posiada wiele dat, które na trwałe zapisały się w naszej świadomości. Wszystko przemawia za tym, że do kanonu wydarzeń zostanie także przypisana data 9 październik 2010r. W tym dniu do Bydgoszczy zjedzie cała śmietanka światowego speedwaya. Lecz przeważająca większość serc zgromadzonej publiczności będzie biła dla dwóch zawodników z „Orłem” na plastronie. Dla Tomasza Golloba oraz Jarosława Hampela, którzy stoją przed ogromną szansą zdobycia dwóch medali dla swojego kraju
Zdobycie dwóch medali przez reprezentantów Polski miało miejsce zaledwie dwa razy. Pierwszy raz w roku 1970, gdzie na wrocławskim torze Paweł Waloszek oraz Antoni Woryna zdobyli srebrny i brązowy medal . Sukces swoich kolegów został powtórzony w niezapominanym finale Indywidualnych Mistrzostw Świata z 1973r rozgrywanym na Narodowym Stadionie w Chorzowie. Ku uciesze „wypchanego po brzegi” stadionu Jerzy Szczakiel pokonał w biegu dodatkowym Ivana Maugera i jako jedyny żużlowiec znad Wisły sięgnął po złoty krążek tych prestiżowych zawodów. Na najniższym stopniu podium stanął zaledwie dwudziestoletni Zenon Plech.
W tym sezonie wszystkie znaki na niebie wskazują, że triumf sprzed trzydziestu siedmiu lat może zostać powtórzony. Przed dwoma ostatnimi rundami Grand Prix Tomasz Gollob ma dziewiętnaście punktów przewagi nad drugim w klasyfikacji Jasonem Crumpem i dwadzieścia „oczek” nad trzecim Jarosławem Hampelem. Również z drugi z Polaków Hampel ma punkt straty do wspomnianego Australijczyka oraz dwadzieścia trzy punkty przewagi nad czwartym Kennethem Bjerre. Patrząc na te statystyki można śmiało powiedzieć, że tylko kataklizm mógłby zabrać „pudło” zawodnikom z naszego kraju. Gdyby się cofnąć o dwadzieścia lat wstecz to nie wydaje mi się żeby ktokolwiek powiedział, że Polacy będą „rozdawać karty” w IMŚ.
Obaj zawodnicy są wychowankami Polonii oczywiście Tomasz bydgoskiej, a Jarek pilskiej. Zarówno Gollob jak i Hampel od samego początku udowodnili swoim kibicom, że „mają papiery na jazdę” obaj również zaczęli swoją przygodę z żużlem w dwóch różnych epokach. Tomasz zdał Licencję Ż w 1988r w ówczesnym Gwardyjskim Klubie Sportowym Polonia. W tamtych burzliwych czasach , kiedy kolos państw socjalistycznych chylił się ku upadkowi , a wszędzie brakowało pieniędzy co powodowało, że trudno było o świetny wynik sportowy.GKS Polonia była klubem milicyjnym, a środki na jego funkcjonowanie pochodziły z Resortu Wewnętrznego. Jednak nie przeszkadzało to Tomaszowi być świetnym zawodnikiem i zyskać popularność wśród kibiców .
Natomiast Jarosław Hampel certyfikat do jazdy na żużlu zdał w 1998r we wspomnianej wyżej Polonii Piła. W tej nieodległej przeszłości mamy rządzą już reguły kapitalizmu z prawami wolnego rynku na czele. Zawodnikowi łatwiej było znaleźć sponsora , który wyłożyłby środki finansowe na uprawianie tak drogiego sportu jakim jest speedway. Jarosław Hampel podobnie jak jego starszy kolega szybko stał się ulubieńcem kibiców. Jako niespełna siedemnastoletni chłopiec Jarek potrafił w meczu zdobyć dwucyfrową liczbę punktów. Swojego młodszego kolegę cennymi wskazówkami pouczał „profesor z Oxfordu” Hans Nielsen.
Obecny zawodnik Stali Gorzów rozpoczął swoja przygodę w wielkim żużlem w 1993r W tym roku jako jedyny Polak dostał się do finału Indywidualnych Mistrzostw Świata rozgrywanym w niemieckim Pocking. Gollob niesiony wielką ambicją oraz młodzieńczą fantazją zajął z dorobkiem ośmiu punktów siódme miejsce. Pozycja ta jak na debiut była bardzo dobra aczkolwiek Tomasz zawsze miał ambicje, aby stać się najlepszym zawodnikiem globu. Krok od zdobycia tego trofeum „Chudy” był w roku 1999r. przed ostatnią rundą Grand Prix Polak miał niewielką przewagę nad Tonym Rickardssonem. Niestety tydzień przed decydującą rozgrywką Tomasz uczestniczył w groźnym karambolu podczas zawodów o Złoty Kask. Mimo wszystko wychowanek Polonii pojechał na rundę kończą ówczesne Grand Prix do duńskiego Vojens. Niestety Tomasz w tych zawodach był cieniem własnego siebie i szybko został wykluczony z walki o najlepszego zawodnika świata. Osłabienie reprezentanta Polski skwapliwie wykorzystał Tony Rickardsson zdobywając kolejny tytuł IMŚ.
Jego młodszy kolega rodem z Piły swój debiut w rozgrywkach o najważniejszy tytuł jako pełnoprawny uczestnik cyklu Grand Prix rozpoczął w 2004r. W roku debiutanckim „Mały” stanął dwukrotnie na podium, a w ogólnym rozrachunku zajął miejsce ósme premiowane awansem do startów w następnym roku. Lecz wyniki z roku na rok były coraz gorsze nie pozwalając Jarkowi na osiągnięcie lepszego miejsca niż te, które zajął w roku 2004. Ostatecznie obecny zawodnik Unii Leszno odpadł z rozgrywek o tytuł Indywidualnego Mistrza Świata w 2007r Powrót w wielkim stylu do elity nastąpił tego roku. Od pierwszego turnieju Jarosław Hampel pokazał, że stać go na dobry wynik w tegorocznym Grand Prix. O wysokiej formie może świadczyć tylko to, że na dziewięć rozegranych turniejów „Mały” aż pięciokrotnie stawał na podium rundy Grand Prix.
Polski speedway musiał długo czekać na pojawienie się zawodników, którzy będą osiągać podobne sukcesy chociażby jak Jerzy Szczakiel, Zenon Plech, Paweł Waloszek, Antoni Woryna. Pomimo licznych sukcesów w zawodach młodzieżowych różnej rangi brakowało wiele, aby te zwycięstwa przenieś na profesjonalny żużel. Miejmy nadzieję, że te czasy odejdą do lamusa, a rok 2010 będzie rokiem przełomowym.
Tomasz Nowakowski