Początek lat ‘90 to nie tylko okres przemian gospodarczo- ustrojowych w Polsce, ale również początek nowej ery w polskim sporcie żużlowym. Tłumy na trybunach, zainteresowanie mediów, pieniądze w polskich klubach żużlowych od coraz hojniejszych sponsorów przyciągnęły do I ligi żużlowej najlepszych żużlowców świata.

1 kwietnia 1990r to historyczna data w polskim sporcie żużlowym. Powracający po siedmiu latach do I ligi Motor Lublin zakontraktował obecnego wtedy Indywidualnego Mistrza Świata (Monachium 1989) Duńczyka Hansa Nielsena. Wielu kibiców i działaczy z innych miast traktowały plany lubelskiej drużyny, jako primaaprilisowy żart, który ostatecznie stał się faktem. Przyjazd duńskiego żużlowca na stadion przy Al. Zygmuntowskich wyglądał jak przybycie gwiazdy muzyki pokroju Michaela Jacksona albo Bono z U2 na jeden z wielkich koncertów. Kibice, którzy oglądali transmisję meczu Polska vs Mistrzowie Świata z października br., mieli okazję zobaczyć archiwalny reportaż z tamtego wielkiego dnia. W jednym z wywiadów w trakcie tego towarzyskiego meczu, na którym zresztą sam Hans się pojawił, Marcin Wójcik z kabaretu Ani Mru Mru porównał przybycie Hansa Nielsena do Lublina z występem L. Messiego w III ligowej piłkarskiej drużynie, a Duńczyka nazwał żartobliwie „człowiekiem z kosmosu”. Rzeczywiście już wtedy 3-krotny mistrz świata w kolorowym kombinezonie z całą masą sponsorów, mechanikami wysłanymi do Lublina parę dni wcześniej i sprzętem, który o całą epokę wyprzedzał to, co posiadali wtedy polscy żużlowcy mógł rzeczywiście wyglądać jak przybysz z innej planety. Hans przybył wtedy prosto z Anglii, gdzie dzień wcześniej startował w meczy Elite League. Na stadion żużlowy w Lublinie dotarł w eskorcie Policji, a on sam był dość przejęty całym zamieszeniami wokół jego osoby. Inauguracyjny mecze sezonu 1990, Motor Lublin – ROW Rybnik obejrzało w tym dnu tylu fanów ile obecnie ogląda zawody GP ewentualnie finał Ekstraligi, czyli ok. 20 tyś kibiców. Motor Lublin pokonał wtedy śląskich rywali 50: 40, Hans Nielsen (14 pkt. w 5 startach) uległ jednemu z liderów rybnickiego ROW-Eugenisuszowi Skupieniowi.
„Hans jesteś bez szans” chcieliby z pewnością nie raz powiedzieć fani przeciwników Duńczyka, lecz bez szans byli przeważnie ci, którzy stawali pod taśmą obok Nielsena. Dysponował on nienaganną techniką jazdy i znakomitymi startami. Jeden z najlepszych żużlowców wszechczasów, obok takich tuz jak Ivan Mauger, Ove Fundin czy Tony Rickardsson. Nazywany „profesorem z Oxfordu” (reprezentował w Elite League barwy Oxford Cheetahs 1979-1984), czterokrotny Indywidualny Mistrz Świata (1986- Chorzów, 1987- Amsterdam, 1989-Monachium, 1995-cykl GP), 11-krotny Drużynowy Mistrz Świata i 7 –krotny mistrz świata w parach (razem m.in. z Erikiem Gundersenem, J.O.Pedersenem czy Tommy Knudsenem). W latach 1990-1994 reprezentował wspomniany Motor Lublin, a od 1994 r do końca swojej występów czyli 1999r, Polonię Piła. Swoją wielką karierę w lidze polskiej zwieńczył złotem w DMP, a na arenie międzynarodowej trzecim miejscem w cyklu GP i brązowym medalem IMŚ.
W następnym sezonie czyli w 1991r za przykładem Motoru Lublin poszli działacze pozostałych klubów żużlowych w Polsce, kontraktując m.in. Skandynawów, Anglików i Czechów. Jedną z gwiazd światowego żużla w lidze polskiej był zakontraktowany przez Apatora Toruń Szwed Per Jonsson . Mistrz Świata z 1990 (Bradford, wicemistrz 1992-Wrocław) od początków występów w barwach Toruńskich Aniołów stał się ich liderem. Profesjonalista w każdym calu, z doskonałą techniką jazdy, niezwykle waleczny, potrafiący zaatakować na ostatniej prostej lub ostatnim łuku. Podziwiany przez kolegów nie tylko z Toruńskiego teamu, ale również z reprezentacji Szwecji czy innych świetnych wtedy żużlowców. Nie było mi dane obejrzeć w akcji „długiego Pera”. Jego kariera została tragicznie przerwana w czasie bydgosko-toruńskich derbów. W 12 wyścigu meczu Polonia – Apator, uczestniczył w fatalnym karambolu. W tym felernym upadku jego własny motocykl uderzył go w szyję trwale uszkadzając kręgosłup i rdzeń kręgowy. Po długiej hospitalizacji i rehabilitacji Szwed porusza się na wózku. W trudnych chwilach pomogli mu przyjaciele z toru i sportowi działacze m.in. z „Grodu Kopernika”. Pomimo osobistej tragedii, jaka dotknęła tego sympatycznego żużlowca, Per nie przestał kochać „czarnego sportu”. Obecny na wielu żużlowych zawodach w tym rundach GP, odwiedzający, co jakiś czas swój polski klub. W Toruniu dla tamtejszych fanów stał się bożyszczem, do dziś uwielbianym i oklaskiwanym. Najwierniejsi toruńscy kibice wywalczyli nazwanie ulicy obok Motoareny jego imieniem. W swojej ojczyźnie Per pracował, jako trener żużlowy. Napisał autobiografię „Wspomnienia z żużlowych torów”, którą polecam wszystkim fanom żużla

Kolejnym jednym z bardziej znanych i lubianych obcokrajowców tamtych lat był Anglik Joe Screen. Mistrz świata juniorów z 1993 (Pardubice) szybko stał się ulubieńcem częstochowskiej publiczności. Niezwykle waleczny żużlowiec potrafiący wygrać wyścig po słabym wyjściu spod taśmy. Udowodnił to w pięknym stylu w 15 wyścigu meczu Włókniarz – Stal Gorzów w 1995r, kiedy to na przedostatniej proste,j szaleńczym atakiem rozdzielił gorzowską parę Hamill – Świst, wygrywając ostatni bieg, zapewniając minimalne zwycięstwo swojej drużynie. Wyścig ten przeszedł do historii polskiej ligi żużlowej. Można go obejrzeć na Youtube, gdzie już po wpisaniu „Joe Scr..” wyskakuje nam „Joe Screen – poezja żużla”. To, co pokazał „Maszyna” (pseudonim Joe) w tym biegu to kwintesencja speedway-a, m.in. za takie akcje, my żużlowi maniacy, kochamy ten sport.
Po spadku Włókniarza w 1997r, reprezentował w latach 1998-1999 Stal Rzeszów, a później jeszcze barwy klubów z Bydgoszczy, Gorzowa, Piły i Ostrowa; jednakże Joe Screen najbardziej utożsamiany jest drużyną żużlową spod Jasnej Góry. Zapytany kiedyś w jednym z wywiadów czy zwiedził coś w Polsce przez lata startów w polskiej lidze, odpowiedział, że był na Jasnej Górze i zwiedził polskie lotniska.

„Duńczyk z Wrocławia” albo bardziej poetycko „Tomek z krainy Hamleta” czyli Tommy Knudsen to kolejny żużlowy as obecny na polskich torach pod koniec XX wieku.
Najlepszy żużlowiec Sparty Wrocław w latach ’90, jeden z współtwórców sukcesów „Spartan” z lat 1993-1995 (3 x złoto DMP). Profesjonalista w każdym calu, idol wrocławskiej publiczności. Żużlowiec gwarantujący dwucyfrowe wyniki, stanowił podobnie jak Per Jonsson, wzór dla swoich kolegów z polskiej drużyny. Pomimo że nie należał do bardzo walecznych żużlowców, swoją wysoką skuteczność zawdzięczał świetnym startom i umiejętnie rozegranym pierwszym wirażem. Z pewnością pomagały mu niezwykle szybkie, niezawodne, znakomicie przygotowane GM-y, a defekty jego motocykli przez wszystkie sezony w Sparcie można by policzyć na palcach jednej ręki.
Tommy Knudsen karierę zakończył w 1997r. turniejem pożegnalnym, na który zaprosił, oprócz kolegów z wrocławskiej Sparty, wielkich rywali z toru takich jak Hans Nielsen czy Tony Rickardsson. Od 1992 r do ostatniego swojego wyścigu był wierny wrocławskie drużynie. Pomimo niezwykle wysokiej skuteczności we wszystkich ligowych zespołach, w których startował (Dania: Fredercia, Holstebro, Anglia Coventry Bees) sukcesy międzynarodowe odnosił głównie z kolegami z reprezentacji Danii (9 razy złoto DMŚ i 2 razy w parach). Największy sukces Tommy Knudsena to brązowy medal IMŚ w ostatnim finale na Wembley w 1981r. Pod koniec lat ’80 uległ w Australii poważnej kontuzji kręgosłupa. Wrócił do żużla pod koniec sezonu 1990, a rok później w 1991 r w finale IMŚ z Goetobrogu zajmuje 4 pozycję. Faktów i informacji nt „Tomka z krainy Hamleta” mógłbym jeszcze tutaj sporo przytoczyć, w końcu to mój największy idol z dzieciństwa J Obok Konstantego Pociejkowicza stał się jedną z legend Wrocławskiej Sparty.

Tony Rickardsson to kolejna światowa gwiazda speedway-a lat 90 i początku XXI wieku prosto ze Szwecji. Obok Ivana Maugera najbardziej utytułowany żużlowiec w historii. Sześciokrotny mistrz świata; zawodnik doskonały technicznie, niezwykle waleczny. Z pewnością nie tak wierny jak np. Knudsen, zaliczał się do straniero „Jasiów Wędrowniczków”. Startował w klubach z Bydgoszczy, Ostrowa, Zielonej Góry, Tarnowa, Gorzowa, Gdańska, i Torunia. Najbardziej kojarzony jednak z tarnowską Unią (1994-96 oraz 2004-06), z którą w 2004 i 2005 zdobył złote medale DMP a w 1994 srebro. Tony Rickardsson miał swój znaczący wkład w profesjonalizację żużla. Często był pionierem wielu technicznych rozwiązań, m.in., jako wieloletni firmowy jeździec Jawy, jako jedne z pierwszych żużlowców dysponował motocyklami z pochylonymi silnikami. Wniósł nową jakość w całej „otoczce” speedway-a, wprowadzając standardy niemal z Formuły 1. Na mecze i turniej żużlowe przyjeżdżał „mobile-home-ami”, na początku kariery sporej wielkości ciężarówką – camperem, a później wielkim autobusem, w którym do dyspozycji miał dom i warsztat. Profesjonalne podejście i szereg technicznych nowinek i detali wprowadzonych przez Szweda do dziś stanowią wzór dla wielu żużlowców. W swoim kraju przez wiele lat jeden z najpopularniejszych sportowców, celebryta, obecny na znaczkach pocztowych, uczestnik szwedzkiej edycji „Tańca z gwiazdami” w 2008, w której to zajął ze swoją partnerką tancerką Anniką Sjoo drugie miejsce.

Przedstawiłem kliku znanych żużlowców, którzy pojawili się na polskich torach na początku lat ’90. To oczywiście nie jedynie znakomici obcokrajowcy występujący w polskiej lidze. Na pewno zaliczał się do nich Leigh Adams, startujący nieprzerwanie w Unii Leszno od 1996 do 2010 r. Bardzo skuteczny w lidze, w Lesznie na stadionie im Alferda Smoczyka raczej wszystkim żużlowcom trudno było z nim wygrać. Z tego, co pamiętam zawodnik jeżdżący bardzo czysto.
Innym świetnym żużlowcem z tamtych lat był kolega z teamu Adamsa, Owen Bros, Mark Loram. W 2000 r jeżdżąc bardzo dobrze i równo przez cały sezon w cyklu GP, został mistrzem świata, nie wygrywając, ani jednej rundy elitarnego cyklu! Zawodnik bardzo waleczny, startujący między innymi w Apatorze Toruń (1992 -1997) gdzie przejął role lidera po zakończeniu kariery przez Pera Jonssona, a także częstochowskim Włókniarzu 1999-2000 (ponadto reprezentował kluby z Ostrowa, Bydgoszczy, Rybnika, Gorzowa i Leszna).
Kolejny znany stały bywalec na polskich torach żużlowych, z drugiej połowy lat ‘90 to Billy Hamill  – mistrz świata z 1996 r. Najbardziej znany ze startów w Gorzowie (1994-95), Grudziądzu (1996-2000; 2003) i Zielonej Górze (2001-2003 oraz 2006-2007 ), utożsamiany najbardziej z Falubazem, a także grudziądzkim GKM-em. Inny znany Amerykanin to Sam Ermolenko mistrz świata z 1993 Pocking, występujący w barwach bydgoskiej Polonii 1992-94.  Trudno uwierzyć, ale już 3 dekadę „ciągnie” zagraniczna gwiazda lat ’90, pierwszej dekady XXI wieku i kolejnej… jeden z najsympatyczniejszych żużlowców świata i okolic, Greg Hancock, opisywany nie tylko przeze mnie, już wcześniej na tym portalu.
Fani żużla znad morza, czyli Wybrzeża Gdańsk z pewnością z łezką w oku wspominają lidera gdańskiego zespołu z lat 1991 – 1996, Marvyna Coxa – anglika startującego przez kilka sezonów z niemiecką licencją, szóstego zawodnika ostatniego jednodniowego finału IMŚ z 1994r z Vojens. Na pewno barwna postacie światowego speedway-a był Szwed Henrik („Henka”) Gustafsson. Znany z rozrywkowego stylu, zycia i fantazyjnych fryzur, reprezentował barwy m.in. klubów z Zielonej Góry, Wrocławia i Bydgoszczy. Warto również pamiętać, o co prawda mniej utytułowanych, ale również świetnych zawodnikach takich jak np. Węgier Zoltan Adorian czy śp. Antonin Kasper.

Obecnie „zagraniczniacy” na stałe wpisali się w polski żużel. Trudno wyobrazić sobie najlepszą ligę żużlową świata bez obcokrajowców.  Nie wzbudzają już takiej sensacji na stadionach jak kiedyś. O najlepszych, co prawda w przerwach pomiędzy sezonami licytują się najbogatsze kluby, a ci, którzy mogą zabezpieczają się kilkuletnimi kontraktami. Jednakże spora część zagraniczniaków coraz częściej stanowi jedynie uzupełnienie składów, a o miejsce w zespole muszą walczyć z krajowymi zawodnikami, a co niektórzy sami pukają do drzwi niektórych klubów żużlowych nad Wisłą.

 

 

 

Kategorie i tagi: Historia, Kibice, Liga polska, , , , , , , , , , ,