W najnowszej ekranizacji musicalu „Nędznicy” na motywach powieści Wiktora Hugo inspektor Javert ( w tej roli Russell Crowe) wyśpiewuje swoje życiowe credo spacerując po krawędzi  dachu, skąd widać cały Paryż. Z jego ust słyszymy słowa o tym , że bramy Raju mogą przekroczyć tylko ci, którzy nigdy w życiu nie upadli i nie sprzeniewierzyli się obowiązującym zasadom, bo taką przestrogę na nich zapisano. Krok inspektora jest pewny, chociaż wystarczyłoby zboczyć o centymetr, by spaść z wysokości kilku pięter.

Pamiętam, że nam, sędziom, przez wiele lat powarzono, iż mamy postępować tak jak napisano w naszej biblii – regulaminach. A od czasu już legendarnej „niebieskiej książeczki” ilość przepisów, a co za tym idzie objętość książki, wzrosła kilkakrotnie. Niektóre zapisy powstały po zaistnieniu precedensów na zawodach, jak ten o możliwości przyjęcia kopii licencji zamiast wymaganego kiedyś oryginału i wiele innych. A  życie przynosi ciągle nieprzewidziane sytuacje, nieopisane w regulaminach. Wystarczy tu wspomnieć zeszłoroczny mecz Gorzów – Zielona Góra.

W tym kontekście rodzi się pytanie, czy taka wizja roli sędziego w zawodach, który jest bardziej urzędnikiem poruszającym się w gąszczu przepisów, a nie osobą kierującą się przede wszystkim doświadczeniem, duchem sportu i uczciwością, jest słuszna. Nasz regulamin bardzo różni się w tej fundamentalnej sprawie od regulaminów FIM, brytyjskiego czy szwedzkiego. O tych różnicach będę w  tym miejscu pisał, starając się pokazywać wydarzenia na naszych torach w nieco szerszej perspektywie. W miarę moich możliwości postaram się wyjaśnić regulaminowe tło podejmowanych decyzji i przez to uczynić je bardziej zrozumiałymi. Nie będę też unikał wyrażania własnych poglądów, bo zdarza się, że czasami oglądam żużel dla przyjemności!

Sędzia jest czasami jak linoskoczek. Nie może zrobić fałszywego ruchu w lewo czy prawo, by nie naruszyć regulaminów. Motywacją jego działania nie może być pieniądz i poklask tłumów, ale wewnętrzne poczucie sprawiedliwości. Musi jednak uważać, by nie przeważył bezduszny rygoryzm, a decyzjom nie zabrakło tego, co Anglicy nazywają „common sense” czyli dystansu i rozsądku.

Inspektora Javerta jego brak wiary w dobro w innych ludziach zaprowadził do miejsca, w którym nie mając innego wyboru rzucił się z mostu do Sekwany.

Kategorie i tagi: Liga polska, Regulaminowo, , , ,