Kiedy opadły emocje i zgasły światła na Markecie miałem przyjemność uczestniczyć w ciekawej dyskusji w gronie bardzo zacnych ludzi, którzy od wielu lat – by nie powiedzieć: dziesięcioleci – są zaangażowani w wyścigi torowe i znają te dyscypliny od podszewki. Podstawowe pytanie brzmiało: co zrobić, by takie wydarzenia jak taśma nie pozbawiały kibiców emocji rywalizacji w finale GP? Tym razem wszyscy czekający na wymianę ciosów między Emilem Sajfutdinowem a Taiem Woffindenem musieli obejść się smakiem.

Pomysłów było kilka, jak zastąpienie wykluczenia karą finansową czy odjęciem punktów z końcowej klasyfikacji, ale zezwolenie zawodnikowi na jazdę w biegu. W rozmowach podkreślano, że chodzi o wyjątkowe potraktowanie tylko wyścigu finałowego w GP, a nie generalną zmianę przepisów. No może jeszcze półfinały GP. A idąc dalej, może jeszcze ostatnie wyścigi SWC albo IMŚJ.
Takie uchylenie furtki z pewnością nie skończyłoby się na specjalnym potraktowaniu finałowego wyścigu GP, ale prędzej czy później w tę szparę ktoś włożyłby nogę i skończyłoby się wykluczanie za dotknięcie taśmy. Czy taki powrót do sytuacji sprzed roku bodajże 1988 jest nam potrzebny? Jako praktykant sędziowski doświadczyłem startów, gdy przepis o wykluczenie za dotknięcie jeszcze nie obowiązywał. To była zupełnie inna sytuacja, zawodnicy nieustannie się ruszali, wahadłowo podjeżdżając do taśmy i wstecz, by w momencie zwolnienia taśmy wykorzystać ruch motocykla do przodu i zyskać przewagę. Wystarczy trochę pogrzebać w Internecie, by zobaczyć prawdziwych mistrzów takich startów w akcji, jak choćby Ivana Maugera.
Swój egzamin zdawałem już po zmianie przepisów, do której to nie wszyscy potrafili się szybko przystosować, więc miałem kilka wykluczeń z tego powodu, głównie zawodników z NRD (był taki kraj).
Jeżeli pojawia się pomysł, by nagiąć czy zmienić przepisy aby zobaczyć więcej, to od razu rodzi się pytanie, czy chcemy rywalizacji sportowej, czy SHOW, czegoś w rodzaju wrestlingu – widowiskowego, ale od początku do końca wyreżyserowanego. Telewizje nieustannie pokazują nam takie widowiska, gdzie „rywalizują” ze sobą talenty śpiewające, tańczące, żonglujące, skaczące i nie wiem co jeszcze (może niedługo zobaczymy „Taniec na żużlu”  z Katarzyną Skrzynecką na GM?). Wymogi widowiska i transmisji telewizyjnych bardzo zmieniły nasz sport i wpłynęły na wiele jego elementów: ubiory zawodników i wygląd motocykli, reżim czasowy, wystrój obiektów, wprowadzenie elementów bezpieczeństwa jak airfence, dostęp do powtórek sytuacji torowych, wprowadzenie nowych osób jak Race Director czy Komisarz Toru, przygotowanie toru. Ale udało się zachować istotę, czyli czystą rywalizację sportową. Czy dążenie do widowiskowości, atrakcyjności przekazu TV i zwiększenia oglądalności ( a co za tym idzie wpływów) nie zmieni tej sytuacji? Już teraz są kraje, gdzie każda sytuacja w pierwszym wirażu kończy się powtórką w pełnym składzie (4 lub więcej zawodników), by „kibice mieli co oglądać”. Także bójki zawodników w GP nie zostały skwitowane sankcjami dyscyplinarnymi, za to pojawiły się w wielu migawkach TV.  Przytoczona wyżej rozmowa  prowadzi w tym samym kierunku, raczej SHOW niż sport. Świętej pamięci Władek Pietrzak (w pewnym okresie mój zdecydowany adwersarz), jeden z ojców dzisiejszego oblicza żużla, chyba przewraca się w grobie.
Jest wiele zmian, które mogą wpłynąć na popularność i dostępność żużla,  pora zrezygnować ze zbytniego przywiązania do tradycji. By obniżyć koszty sprzętu można zmienić rozmiar tylnej opony ( z nietypowego 19”  – w Pradze kosztowała 65 EUR za sztukę – na bardzo łatwo dostępne 18”) , dopuścić silniki produkowane seryjnie, czy ścigać się na standardowych silnikach dostarczanych i plombowanych przez organizatora ( w FIM jest już taka kategoria w wyścigach szosowych – jeden typ silnika dla wszystkich, standard bez możliwości ingerowania). Trzeba szukać sposobów przyciągnięcia nowych zawodników do tej dyscypliny, bo liczba aktywnie ją uprawiających w ciągu kilku lat spadła o połowę. Nie dziwmy się więc pomysłom rozgrywania zawodów „długotorowych” w Rzeszowie, finałów IMŚJ w Argentynie i bądźmy otwarci na wiele innych zmian. Ważne, by w każdej sytuacji SHOW wynikał ze sportowej rywalizacji, a nie był wartością nadrzędną.

Kategorie i tagi: Regulaminowo, , , , ,