Cierpliwość i siła perswazji, taktowność i konsekwencja, profesjonalizm i pokora. Zawód fotografa, szczególnie w środowisku żużlowym, wymaga ogromnej elastyczności i wyrazistego charakteru, którym jednocześnie nie należy przyćmić głównych bohaterów widowiska sportowego. Jak skłonić zawodnika do uśmiechu? Czym różni się fotografowanie żużla od innych dyscyplin? Na te i inne pytania odpowiedzą Ania, Tomek, Kuba i Grzesiek, dla których aparat i obiektyw jest nieodłącznymi towarzyszami zawodów.

„Pierwszy raz fotografowałem nie żużel klasyczny, a iceracing podczas eliminacji Indywidualnych Mistrzostw Świata Juniorów w 2009 roku”, wspomina Kuba Barański, fotograf z Piły, od zeszłego roku także prowadzący programu „Na Żużlu Pytamy”. „To były moje pierwsze zawody, i jak można się domyślić, nie były to fotografie wysokich lotów. Rok 2009 był dla mnie najbardziej pod względem fotografii obfitym sezonem, gdyż fotografowałem nie tylko w Pile, ale i w Poznaniu, Gnieźnie, Rawiczu i Łodzi. W kolejnych latach skupiałem się na zawodach w Pile, i tak jest do dziś”. Według Kuby zawód fotografa wymaga nieustannego poszerzania warsztatu. „Fotografii nie da się w pełni nauczyć – człowiek uczy się tego bez przerwy. Myślę, że moja wiedza w tym temacie nie jest zbyt wielka, jednak starczy, aby wykonać poprawne zdjęcia. Podczas każdych zawodów staram się nieco podejrzeć starszych, bardziej doświadczonych kolegów z branży”. Kilkuletnie doświadczenie w robieniu zdjęć sportowych pozwoliło Kubie ocenić, które miejsce na stadionie żużlowym jest najbardziej fotogeniczne. „Wiadomo, łatwiej się robi zdjęcia zawodnikom w parku maszyn, bo i prędkości nie są wielkie, więc jest więcej czasu na uwiecznienie ich na fotografii. Zdecydowanie trudniej jest na torze, zawodnicy osiągają duże prędkości, więc i czasu na uchwycenie ich w jednej pozie jest mniej”, twierdzi, jednak jak na fotografa przystało, nie zdradza zniechęcenia: „ja jednak wolę fotografować na torze, to kwintesencja fotografii sportowej!”.

kubabaranski

„Fotograf musi być zauważalny, ale nie nachalny”, twierdzi Ania Kłopocka z Ostrowa Wielkopolskiego. Jest świadoma, że prócz warsztatu technicznego, fotograf powinien posiadać także pewne cechy, które ułatwią mu pracę. „Przede wszystkim powinien być otwarty na ludzi, towarzyski, ale i konsekwentny w tym, co robi. Umiejętność prowokacji do uśmiechu u zawodnika, albo do pokazania szalika przez kibica też się przydaje”. Jak to zrobić? Ania zdradza sekret swojego sukcesu: „Znam fotografów, którzy obłożą się swoim sprzętem i w ten sposób izolują się od otoczenia. Znacznie lepiej jest uśmiechnąć się do obcej sobie osoby albo odmachać komuś, kto do ciebie macha. To wystarczy”. Jak się okazuje, ważna jest także intuicja i umiejętność wyczucia chwili, gdyż zawodnicy nie zawsze mają powody do uśmiechu. „Sytuacja na torze czy w parku maszyn zmienia się bardzo dynamicznie. Czasem jest tak, że zawodnik w danej chwili jest zdenerwowany i ma siekiery w oczach. Warto wtedy trochę odpuścić, jednak nie można całkowicie rezygnować – jeśli masz zdjęcie w głowie, to czasami trzeba kilka razy podejść, żeby w końcu mieć je w aparacie”.

 

Desktop22-002
„Żużel jest bardzo specyficznym sportem”, mówi Tomasz Browarczyk, z pełnym zaangażowaniem oddający się fotografii w Zielonej Górze. Doskonale zna różnice w fotografowaniu żużla od innych dyscyplin. „Czasem mało się dzieje – speedway jest sportem bardzo powtarzalnym, mimo że dynamicznym. W jednym meczu może wyjść ci jedno, dwa super ujęcia, natomiast w innych dyscyplinach można uchwycić więcej emocji, bezpośredniej walki. W żużlu także tego nie brakuje, jednak podczas meczu żużlowego nasza praca jest ograniczona do kilku miejsc, w których możemy się znajdować. Kibice chcą, aby nasze zdjęcia pokazywały emocje żużlowców. Dzięki zdjęciom możemy pokazać to, czego zwykły kibic nie może zobaczyć – chociażby z przygotowania do meczu w parku maszyn”. Tomek zna istotę kibiców w swoim zawodzie bardzo dobrze – to właśnie dzięki nim otrzymał nagrodę publiczności w konkursie „Żużlem w obiektyw”. O zdobytym wyróżnieniu mówi: „taka nagroda cieszy – to kibice oddawali swoje głosy na moje zdjęcie. To ogromna radość, że zdjęcia mojego autorstwa podobają się osobom, dla których tak naprawdę pracuję i są moimi odbiorcami. Jest to zaszczyt. Takie konkursy powinny się odbywać częściej, aby fotografowie mogli pokazać swoje perełki, które nie zawsze trafiają do publikacji – czekają gdzieś na dysku komputera, aby móc je pokazać właśnie na przykład w takim konkursie. Bardzo dziękuję portalowi sportowa.zgora.pl oraz wszystkim kibicom, którzy docenili moją twórczość”.

tomekbrowarczyk

Grzegorz Przygodziński z Częstochowy chętnie dzieli się swoim bogatym doświadczeniem w fotografowaniem przeróżnych zawodów – od ekstraligi, przez pierwszą i drugą ligę, sparingi, zawody młodzieżowe, aż po Grand Prix: „Zdjęcia robi się tak samo na każdych zawodach. Zawsze staramy się przez nasze zdjęcia przekazać, co dzieje się podczas zawodów – uchwycić emocje panujące w parkingu i na torze. W poszczególnych ligach są różne przepisy dotyczące pracy oraz ubioru fotoreporterów. Mogłoby się wydawać, że w ekstralidze powinno się pracować najlepiej, jednak tam są najbardziej wymagające przepisy, które utrudniają nam pracę. Na zawodach indywidualnych i na niższym szczeblu ligowym zdjęcia ze środka toru, czyli z tak zwanej murawy, może robić ośmiu fotoreporterów, a na zawodach ekstraligowych tylko dwóch. Czym wyższy szczebel rozgrywek, tym większa presja, a co za tym idzie – większa nerwowość. Nasze prace są publikowane w różnych mediach, i dzięki temu nasza praca jest doskonałym źródłem reklamowym klubów. Każdy sponsor chciałby, żeby jego logo było widoczne, a utrudnianie nam pracy poprzez zakaz poruszania się za bandą czy po trybunach będzie skutkowało tym, że sponsorzy nie będą widoczni na zdjęciach i przeznaczą mniejsze środki finansowe na klub lub całkowicie zrezygnują z reklamy”. Grzesiek zdradza też swój własny przepis na dobrą fotorelację: „zawsze chcę wykorzystać jak najlepsze światło i zrobić dobre zdjęcia, bez względu na to, czy są to zawody juniorów, czy Grand Prix. Przy tego typu fotografii, prócz umiejętności i praktyki, trzeba mieć sporo szczęścia i być w odpowiednim miejscu i odpowiednim czasie. Środowisko żużlowe nie jest zbyt wielkie i jeżdżąc na zawody spotykamy ciągle tych samych ludzi. Miło jest spotkać się przy okazji zawodów i wymienić poglądami”.

gustaw-656x281

Kategorie i tagi: Kibice, Kobiecym głosem, Liga polska, , , ,