Niemal pół roku minęło od pamiętnego Grand Prix w Daugavpils, przed którym to Darcy’ego Warda przebadano alkomatem. Wynik nie był zadowalający, gdyż w jego organizmie zostało „co nieco” po dniu poprzednim. Od początku twierdziłem, że Ward powinien zostać ukarany jedynie finansowo, a to ze względu na to, że nie był on pijany, a „wczorajszy”. Oczywiście coś takiego nie jest niczym dobrym, zwłaszcza w takim sporcie jakim jest żużel, ale wszyscy jesteśmy tylko ludźmi, Darcy też. Przez to też byłem jedynie za nałożeniem kary finansowej na zawodnika.

Darcy został przez FIM zawieszony do czasu, aż nie zapadną wiążące decyzje. Te jednak… Wciąż nie zapadły. Działacze Federacji robią sobie z tego zawodnika jaja na oczach mediów i kibiców z całego świata i przekładają podjęcie oficjalnych decyzji z tygodnia na tydzień… Tym samym krzywdząc nie tylko zawodnika, ale też kluby, które chcą go zatrudnić i kibiców, którzy czekają na jego powrót. Darcy wciąż nie wie czy ma przygotowywać się do sezonu na pełnych obrotach, czy jednak sobie odpuścić. Takiej kompromitacji ze strony FIM jeszcze nie widziałem i coraz bardziej jestem za tym, żeby powołać niezależną federację żużlową, w której będą zasiadać ludzie, którzy na tym sporcie się znają. Na ten moment w FIM takich ludzi niemal nie ma.

Wracając do tematu Warda, to jak najbardziej powinien zostać ukarany, jednak powinno się to odbyć na normalnych warunkach. W obecnej sytuacji jestem za tym, żeby Darcy’emu pozwolić jeździć od początku sezonu. To co działo się przez ostatnie pół roku było bowiem dla niego wystarczającą karą, a zarazem upokorzeniem. Przed ostatnim planowanym ogłoszeniem werdyktu „Darky” na swoim Twitterze niemalże błagał, żeby ta decyzja w końcu zapadła. Działacze z FIM kpią sobie z niego, a zawodnik się niepotrzebnie dołuje.

Ludzie opamiętajcie się. Darcy pomimo swojego występku jest jednym z najlepszych zawodników na świecie i materiałem na przyszłego mistrza, a wy marnujecie jego talent i dołujecie jego psychę. Tak nie może być. Jeśli zawodnik ma być karany to jak najbardziej niech zostanie ukarany, ale na normalnych zasadach. Po tygodniu, dwóch, trzech… po miesiącu, czy dwóch… Ale na Boga minęło już pół roku. Czas najwyższy zająć się tą sprawą, a nie tylko organizować kolejne posiedzenia, na których decyzja zostaje przełożona.

Kolejny powód, by Darcy’ego puścić wolno nasuwa się po przeczytaniu fragmentu z kodeksu antydopingowego, na temat alkoholu, który mówi: (…)Detection will be conducted by analysis of breath and/or blood. The doping violation threshold is equivalent to a blood alcohol concentration of 0.10 g/L.(…) co po Polsku oznacza: (…) Wykrywanie będzie przeprowadzone poprzez analizę oddechu i / lub krwi. Próg naruszenia jest równoważny ze stężeniem alkoholu we krwi  0,10 g / l. I tutaj jest pies pogrzebany. Jasno jest napisane, że aby stwierdzić trzeźwość zawodnika trzeba zrobić badanie krwi, którego Wardowi akurat nie zrobili. Gdyby było tam napisane „poprzez analizę oddechu lub krwi”, nie było by się do czego przyczepić. Jest jednak „i/lub”, co oznacza, że ktoś za bardzo pospieszył się z ukaraniem „Darka”.

W zaistniałej sytuacji zawodnik nawet mógłby walczyć o odszkodowanie ze strony FIM. Podejrzewam, że jednak odpuści to sobie, jeśli działacze federacji pozwolą mu startować od początku sezonu. Problem tkwi jednak w tym, że sezon zaczyna się już za siedem tygodni, a my wciąż nie wiemy, nawet kiedy zapadnie jakaś wiążąca decyzja. W międzyczasie działacze zarówno KS Toruń, jak i Poole Pirates, w których miał Darcy startować stracili cierpliwość i kompletowali skład biorąc pod uwagę jego nieobecność. Teraz więc nawet jeśli wróci, to prawdopodobnie nie będzie miał zagwarantowanego miejsca w składzie i będzie musiał o nie walczyć. Biorąc pod uwagę jego talent i umiejętności nie ma się o co martwić, pod warunkiem, że wszystko w porządku z jego psychiką, bo nie każdy wytrzymałby do końca taką nerwówkę.

Darcy faith works wonders . Do not give up . Fight ! :)

Kategorie i tagi: Liga polska, SGP/DPS/SEC, Żużel w Europie, ,