Zaledwie kilka dni po tym jak poznaliśmy nowego mistrz świata, organizatorzy cyklu Grand Prix ogłosili nazwiska zawodników, którzy otrzymali dzikie karty na start w przyszłorocznych rozgrywkach. W gronie szczęśliwców znaleźli się Nicki Pedersen, Emil Sajfutdinow, Matej Zagar oraz Maciej Janowski. Czy na pewno warto było postawić na te nazwiska?

W gronie nominowanych najbardziej doświadczonym żużlowcem jest Nicki Pedersen, który debiut w cyklu zaliczył 16 lat temu. W tym czasie aż trzykrotnie zdobywał koronę najlepszego żużlowca globu. W swoim dorobku posiada również medal srebrny z roku 2012, a także brązowy krążek wywalczony w 2006 roku. Po kilkunastu udanych sezonach, w tym roku popularny “Dzik” nie zdołał wywalczyć miejsca w czołowej ósemce, gwarantującego udział w przyszłorocznej edycji cyklu. Niemały wpływ na taki stan rzeczy miała kontuzja odniesiona w zawodach Zlatej Prilby w Pardubicach, która zmusiła żużlowca do przedwczesnego zakończenia sezonu. W konsekwencji Nicki opuścił trzy ostatnie turnieje i ostatecznie został sklasyfikowany na 13. miejscu. Nickiego Pedersena można nie lubić, wygwizdywać na każdych zawodach, ale bez niego jakiekolwiek rozgrywki nie miałyby takiego kolorytu. Kiedy Duńczyk staje pod taśmą, w ciemno można stwierdzić, że będzie się działo, będzie ogień, będzie walka. Brawurowa jazda, często na granicy faulu, a nawet poza nią, to coś czego nie można Nickiemu odmówić. Ma charakter i tyle. Przyznanie dzikiej karty Pedersenowi to strzał w dziesiątkę, gdyby nie feralna kontuzja, zawodnik z kraju Hamleta miałby szansę powalczyć o miejsce wśród ośmiu najlepszych.

Kolejnym zawodnikiem, którego będziemy mieli szansę podziwiać, dzięki przychylności organizatorów, jest Emil Sajfudinow. Sympatyczny Rosjanin powróci do cyklu Grand Prix po 3 latach przerwy. Gdy debiutował w 2009 roku miał zaledwie 19 lat, lecz to nie stanowiło przeszkody, by ostatecznie zająć 3 miejsce w klasyfikacji generalnej na koniec sezonu. W roku 2013 imponujący formą Sajfutdinow otarł się o tytuł mistrzowski, plany i marzenia pokrzyżowała jednak kontuzja, która wyeliminowała zawodnika z walki o podium. W kolejnych latach Rosjanin postanowił skupić się na innych rozgrywkach, motywując swą decyzję brakiem wystarczających funduszy. Od pewnego czasu Emil zaczął sygnalizować chęć powrotu do elitarnego cyklu, lecz można było uczynić to w sportowy sposób, niekoniecznie licząc na dziką kartę. O ile rosyjski żużlowiec gwarantuje wysokim poziom sportowy, o tyle trudno szukać innych powodów, którymi można by poprzeć jego kandydaturę. Czemu Emil, a nie chociażby Grigorij Łaguta?

Nominację dla Mateja Zagara i Macieja Janowskiego warto przeanalizować kolektywnie. Obaj żużlowcy zakończyli sezon z jednym punktem pod kreską, a więc zabrakło naprawdę niewiele, aby pozostać w gronie najlepszych. Żal, sportowa złość, trudno wyobrazić sobie, co czuję sportowiec w takim momencie. Historia ta kończy się jednak happy endem, gdyż obaj Panowie jednak powalczą w turniejach o IMŚ. Decyzja o przyznaniu dzikusa Magicowi zaskakuje, ponieważ będzie on czwartym Polakiem w szesnastce. Myślę, że szczęście, które się do niego uśmiechnęło zawdzięcza Matejowi Zagarowi. Organizując turniej w Krsko, władze cyklu potrzebowały Mateja jak powietrza, by przyciągnąć potencjalnych kibiców na stadion. Decyzja o przyznaniu dzikiej karty zatem w żaden sposób nie może dziwić. Premiując Słoweńca, nie można było pominąć Maćka Janowskiego, skoro obaj zgromadzili tyle samo oczek na koncie na koniec tego sezonu.

Kategorie i tagi: SGP/DPS/SEC, , , , ,