Zaczyna się okres, kiedy za żużlem po prostu się tęskni. Medale DMP rozdane, indywidualne turnieje zakończone, nawet „Szczakiele” powędrowały już do tych wybranych i docenionych. Co nam jeszcze pozostało? Na pewno ostatni turniej cyklu GP i wręczenie najważniejszego – pucharu i złota za zdobycie indywidualnego mistrzostwa w zawodowym speedway’u.

Nie będzie już raczej aż tak ciekawie. Choć prywatnie darzę Grega Hancocka ogromną sympatią, to liczyłam na walkę do końca między nim a Jasonem Doylem. Niestety, sobotnie toruńskie wypadki pozbawiły mnie tych złudzeń. Doyley ze szpitalnego łóżka oficjalnie wycofał się z ostatniego turnieju w Melbourne. Zatem, o ile można w takim sporcie mówić o czymś takim, jak o pewności zdarzeń, to Herbie praktycznie stoi już na najwyższym stopniu podium. Ale poczekajmy. Mimo wszystko nie warto rezygnować z emocji. A jak sobie radzić bez żużla w przerwie jesienno-zimowej, która nas czeka? Mam kilka sposobów. Po pierwsze – można w wolnej chwili oglądać mecze, pojedynki, biegi, które w sezonie/-ach, sprawiały nam najwięcej frajdy. Po drugie, śledzić wydarzenia z żużlowego marketu. Przecież okres, który właśnie się rozpoczyna to najbardziej gorący czas transferów, zmian i przetasowań. Żużlowe portale prześcigają się w doniesieniach, kto, gdzie, z kim i dlaczego.

qba_6607

Ja Państwu tego zaoszczędzę. Nie chcę dywagować na temat tego, w jaki sposób zostanie pocięta np. Unia Tarnów. Wystarczająco dużo podobnych insynuacji i spekulacji sama się naczytałam. Radzę poczekać i śledzić fakty, a nie mity czy pobożne życzenia. Jestem przekonana, że i te wydarzenia, przy chwilowym braku zapachu metanolu, są w stanie wciągnąć i zaabsorbować. Po trzecie, nie będzie to żadne nakłanianie do zdrady, ale zachęta, by znaleźć sobie jakiś sport zimowy i tak przetrwać okrutne godziny bez emocji ligowych. A może śledzić przygotowania do sezonu swoich ulubionych żużlowych riderów? Możliwości jest całe mnóstwo. Myślę, że jeszcze przez chwilę będzie ciągnęła się sprawa nowego zespołu w Ekstralidze, czy stanu toru w Gorzowie, który to niedawno zakwestionowano. Jedno jest pewne, mimo odczuwalnej przerwy na torze, światek żużlowy nie umrze. A do nas kibiców również należy sukcesywne ożywianie go i cóż, odliczanie dni do startu kolejnego sezonu.

Kategorie i tagi: Kibice, Kobiecym głosem, Liga polska,