Niebawem odbędzie się długo wyczekiwane spotkanie prezesów Nice PLŻ i P2LŻ, mające na celu ustalenie formatu rozgrywek. O ile w I lidze nic nie powinno się zmienić, o tyle w najniższej klasie rozgrywkowej może dojść do niemałych przetasowań. Największy spór jest toczony o ilość zawodników obcokrajowych w jednym zespole. Część klubów liczy na 2 miejsca dla stranieri, inni chcą tylko jednego.

Zupełnie rozumiem takie podejście. Polski zawodnik to pewny zawodnik – przyjedzie na mecz, będzie trenował, nie ma problemu z kolidującymi terminami itd. Mówi się jednak, że będzie to także dobre rozwiązanie kwestii finansowych – obcokrajowcy nie będą przepłacani. Tutaj pojawia się pewien problem…

Ci, którzy kiedykolwiek rozmawiali z prezesami o sprawach „nieoficjalnych” wiedzą, czym kończyła się rozmowa o ściąganiu tony zawodników z zachodu czy wschodu. Argument „bo są tańsi” był nie do zdarcia, o czym nie raz się przekonywaliśmy. Jestem więc nieco zdziwiony nagłą zmianą podejścia zarządzających klubami z II ligi.

Co może być powodem zmian? Na pewno inni ludzie, którzy przejęli stare ośrodki po ich smutnym upadku. Ich podejście może się różnić i nic nam do tego – każdy ma swoje zdanie. Mimo to obawiam się, że ich plany zostaną szybko zweryfikowane. W końcu skoro obcokrajowcy zawsze byli tańsi, to tym razem rynek obróci się do góry nogami? Dodatkowo, pewni miejsca w składzie zawodnicy krajowi mogą poczuć się jak święte krowy i podkręcić wymagania. Lepsi z nich na pewno będą rozchwytywani, a czym to się skończy? Chyba każdy z nas wie.

Dodatkowo, bardzo boję się o frekwencję na stadionie. Po dziś dzień w całej Polsce obowiązuje stereotyp, mówiący „zagraniczne znaczy dobre”. Wielokrotnie nazwiska Duńczyków czy Australijczyków przyciągały na stadion wybrednych fanów. Jednocześnie nie jestem pewien, czy poziom rozgrywek nie będzie niski. Nic nie ujmując chłopakom, którzy dzięki temu będą kontynuować/wznawiać karierę, wielu z nich to fantastyczni ludzie, oglądanie spotkań ligowych może być po prostu nudne. Obym się mylił.

Pozwolę sobie poddać pod wątpliwość także ilość krajowych rajderów, która będzie potrzebna do stworzenia ligi. Zakładając, że w rozgrywkach wystartuje 7 drużyn, odliczając młodzieżowców, potrzebnych będzie co najmniej 28 żużlowców + rezerwowi. Pozwoliłem sobie sprawdzić kto z jeżdżących w sezonie 2016 mógłby utrzymywać P2LŻ przy życiu, jednocześnie mogąc mieć problem z angażem w wyższej klasie rozgrywkowej. W Ekstralidze takich zawodników jest 4 (Adrian Gała, Adam Strzelec – powrót, Bartosz Kibała, Roman Chromik – powrót). W Nice PLŻ doliczyłem się ich 21 (Grzegorz Bassara, Rafał Konopka, Stanisław Burza, Borys Miturski, Daniel Pytel, Kamil Pulczyński, Krzysztof Jabłoński – mówi się o jego powrocie do Gniezna, Marcel Szymko, Patryk Dolny – bardzo mocno naciągane, Arkadiusz Pawlak, Mariusz Fierlej, Mirosław Jabłoński – podobnie, jak w przypadku brata, ale ciężko mi w to uwierzyć, Patryk Malitowski, Marcin Rempała, Adrian Gomólski, Roonie Jamroży, Marcel Kajzer, Wojciech Lisiecki, Michał Łopaczewski, Łukasz Przedpełski, Tomasz Rempała), co w sumie daje 25 zawodników. Brakuje co najmniej 3, a przecież niektórzy z wyżej wymienionych wcale nie muszą schodzić najniżej w polskim speedwayu. Patrząc na wyżej sporządzoną listę obawiam się, że ligowy poziom nie będzie powalał na kolana. Proszę się więc zastanowić, kto w Państwa mniemaniu byłby lepszym magnesem dla kibiców i po prostu skuteczniejszym zawodnikiem? Kibała czy Danny King? Szymko czy Claus Vissing? Strzelec czy Mads Korneliussen? Dla mnie sprawa wydaje się jasna.

Niestety, dopiero wiosną dowiemy się, czy moje niepokoje były uzasadnione. Bardzo chciałbym się mylić i oby tak też było.

Kategorie i tagi: Liga polska, Regulaminowo, ,