W zeszłym tygodniu śledząc szlaki historii udało się dociec dlaczego stadion Polonii Bydgoszcz niedawno zyskał imię Marszałka Józefa Piłsudskiego. Choć nie jakby mogło się wydawać dlatego, że jako obiekt sportowy przypomina muzeum lub skansen. Nie od dziś wiadomo, że czasy świetności stadionu przy Sportowej minęły, lecz ponownie pojawiła się nadzieja na jego modernizację.

W środę światło dzienne ujrzał projekt budżetu miasta na rok 2017, a w nim zapis świadczący o tym, że na przebudowę stadionu Polonii przekazana będzie kwota 1 mln złotych. O ile suma nie jest zawrotna, o tyle pozwoli wykonać niezbędną dokumentację projektową, która zapoczątkuje proces przywracania świetności stadionu. Jak głosi wieść z ratusza, remont będzie wieloetapowy, a zainicjuje go przebudowa trybuny na przeciwko startu, czyli tej która jak dotąd gwarantowała najlepszą widoczność. Z nadzieją należy wsłuchiwać się w tak pozytywne nowiny, których wokół Polonii nie zawsze jest wiele. Z drugiej zaś strony z hurraoptymizmem wstrzymam się do wbicia pierwszej łopaty lub wjazdu pierwszej koparki na stadion. Nauczony doświadczeniem wiem, że plany, a rzeczywistość to dwie odmienne sprawy. Sięgając pamięcią wstecz do roku 2010r, przypominam sobie kampanię wyborczą obecnie panującego prezydenta, która prowadzona była między innymi pod hasłem modernizacji stadionu i powrotu Tomasza Golloba. Ile z tego wyszło wszyscy wiemy.

Stadion, który otwarto niemal sto lat temu początkowo służył tylko piłkarzom i nie był przystosowany do rozgrywania zawodów żużlowych. Dopiero na początku lat 30 ułożono nawierzchnię toru. Od tego czasu nieprzerwanie służył on obu dyscyplinom. W roku 1987 tor został powiększony, aby mogło ścigać się na nim sześciu zawodników, lecz pomysł okazał się niewypałem. Trzy lata później szerokość na łukach została przywrócona do stanu pierwotnego, lecz trybuny pozostały w miejscu, w którym były.

Konsekwencje nieprzemyślanych decyzji kibice ponoszą do dziś, gdyż największym mankamentem obiektu przy Sportowej jest właśnie widoczność na łukach. Pasy bezpieczeństwa są na tyle szerokie, że można by zbudować tam minitor. Kto nie miał jeszcze przyjemności siedzieć na wirażach, powinien wiedzieć, że bez lornetki pojawiać się tam nie powinien. Oczywiście są również zalety zastosowanych rozwiązań architektonicznych. Na wielu torach w Polsce, ale zapewne i na świecie, fani czarnego sportu gromadzący się na wirażach zmagają się z kamyczkami, które wystrzeliwane są w ich kierunku spod kół motorów żużlowych lub chmurami kurzu, które ogarniają trybuny w upalne dni. Mało tego!

Oglądanie zawodów na łuku bywa również niebezpieczne. Nie tak dawno temu doszło do sytuacji,w której część ramy motoru Tai’a Woffindena wylądowała na trybunach toruńskiego stadionu. Na Sportowej takich zagrożeń nie ma, kibicom z sektora C nie straszny ani kurz, ani latające maszyny żużlowe.

Stadion z tak długą tradycją zasługuje, by przebywać w gronie nowoczesnych obiektów sportowych. Jeżeli wszystko dobrze się ułoży, to w 2018r. kibice zasiądą na nowej trybunie, a co będzie dalej czas pokaże.

1436-656x440

Kategorie i tagi: Historia, Liga polska,