Niedługo, bo tylko 2 lata czekali kibice Stali Gorzów na ponowny tytuł Drużynowych Mistrzów Polski. W drugim meczu finałowym gorzowianie pokonali Get Well Toruń 51:39 i po raz dziewiąty w historii klubu zdobyli złote medale najlepszej ligi żużlowej na świecie.

Poprzednio żółto-niebiescy czekali długie 31 lat na mistrzowski tytuł. Sen się wówczas spełnił w niedzielny wieczór 5 października 2014 roku, a droga na szczyt była długa, bolesna, kręta i wyboista. Po złotej erze lat 70. XX wieku, ostatni tytuł mistrzowski Stal Gorzów zdobyła w 1983 roku. W skład tamtej drużyny wchodzili między innymi Edward Jancarz, Jerzy Rembas, Mieczysław Woźniak, Bogusław Nowak czy Marek Towalski. Po zakończeniu karier sportowych przez ww. zawodników w kolejnych latach liderami Stali byli tacy zawodnicy jak Piotr Świst, Ryszard Franczyszyn i Krzysztof Okupski, ale do końca XX wieku skończyło się na trzech srebrnych medalach (1984, 1992, 1997) oraz dwóch brązowych (1987, 2000). W międzyczasie, na krótko, podjęto próbę odbudowy silnej Stali poprzez sprowadzenie do klubu Tony Rickardssona i najdroższego żużlowca świata Tomasza Bajerskiego, jednak ostatecznie skończyło się na drugiej lokacie w ligowej tabeli. Początek XXI wieku to marazm, kryzys i spadek w 2002 roku do niższej klasy rozgrywkowej. Po pięciu latach tułaczki na zapleczu ekstraligi w 2007 roku Stal wywalczyła wówczas upragniony awans do najwyższej klasy rozgrywkowej i w tym też roku rozpoczął się pierwszy etap modernizacji stadionu związany z budową piętrowych trybun. Nieco wcześniej w klubie nastąpiły zmiany organizacyjne. W 2005 roku prezesem Stali został Władysław Komarnicki. Po awansie do Speedway Ekstraligi zawodnikami Stali zostali Tomasz Gollob i Rune Holta, jednak gorzowianie przez trzy sezony nie mogli przebić się na najlepszej czwórki rozgrywek i byli dwukrotnie upokorzeni przez rywali zza miedzy Falubaz Zielona Góra. Los zaczął sprzyjać Stali od 2011 roku, kiedy samodzielnym trenerem pierwszego zespołu został uwielbiany przez kibiców Piotr Paluch, związany z klubem na dobre i na złe. Wówczas gorzowianie wywalczyli brązowe medale by w następnym sezonie wywalczyć wicemistrzostwo. Należy dodać, że srebrne medale w 2012 roku okupione były ciężką kontuzją wielkiej nadziei polskiego żużla Bartosza Zmarzlika. Z juniorem w składzie Stal byłaby faworytem finałowej potyczki z klubem z Tarnowa. W 2013 roku, po zmianach regulaminowych i konieczności opuszczenia drużyny przez Mateja Zagara celem Stali było pewne utrzymanie w lidze. Po słabym początku sezonu gorzowianie ostatecznie zakończyli rozgrywki na piątej pozycji dosłownie ocierając się o fazę play off. Do awansu do najlepszej czwórki zabrakło klubowi z Gorzowa 1 małego i tym samym dużego punktu. W końcu nadszedł ciepły i słoneczny dzień 5 października 2014 roku. Stal Gorzów  wygrała rewanżowy mecz finałowy z Unią Leszno 49:41 i wywalczyła 8 tytuł DMP. W pierwszym spotkaniu lepsi byli lesznianie zwyciężając 46:44.

            Niestety kolejny sezon był dla gorzowian fatalny, a rozgrywki ligowe zakończyli już 23 sierpnia 2015 roku. Po sześciu porażkach z rzędu na początku zmagań ostatecznie żółto-niebiescy zakończyli sezon na szóstej pozycji w ligowej tabeli i uniknęli spotkań barażowych o utrzymanie w najwyższej klasie rozgrywkowej. Dlatego zaraz po zakończeniu rozgrywek działacze zapowiadali zakontraktowanie lidera z prawdziwego zdarzenia. Ostatecznie zakończyło się na pozostawieniu dotychczasowych liderów oraz wymianie drugiej linii. Do zespołu dołączyli Mikael Jepsen Jensen i Przemysław Pawlicki, co okazało się „strzałem w dziesiątkę”.

            Przed rozpoczęciem sezonu 2016 Stal Gorzów uważana była za głównego pretendenta do tytułu DMP ze względu na bardzo wyrównany skład seniorski oraz najsilniejszą parę juniorów w lidze w osobach Bartosza Zmarzlika i Adriana Cyfera. Faworyci nie zawiedli i mieli bardzo udany rok, a siłę zespołu w stosunku do pozostałych ekstraligowych ekip mijającego sezonu można porównać do silnej Stali z lat 70. XX wieku.

Gorzowianie z dorobkiem 10 zwycięstw, 1 remisu i 3 porażek wygrali rundę zasadniczą PGE Ekstraligi. W fazie play off bez problemów wygrali półfinałowy dwumecz z Betardem Spartą Wrocław odnosząc dwa przekonujące zwycięstwa 49:29 oraz 56:33. Finałowym przeciwnikiem Stali został Get Well Toruń co zapowiadało zaciętą rywalizację i wielkie emocje. Pierwsze starcie decydującej batalii wygrali torunianie 49:41.

W końcu nadszedł ciepły i słoneczny dzień 24 września 2016 roku. W ten pogodny wieczór gospodarze objęli prowadzenie w meczu po biegu juniorów, ostatnim takim w karierze Bartosza Zmarzlika i Adriana Cyfera. Do szóstej gonitwy spotkanie było bardzo wyrównane, a miejscowi prowadzili tylko różnicą dwóch punktów. Dopiero od siódmego wyścigu gorzowianie zaczęli budować większą przewagę punktową i przechylać szalę mistrzostwa na swoją stronę. Po 14 odsłonie wieczoru stadion im. Edwarda Jancarza eksplodował. Bieg ten wygrał Zmarzlik, a że trzeci minął linię mety Niels Kristian Iversen, Stalowcy mieli już 12 punktów przewagi i tytuł prawie „w kieszeni”. Warunek był jeden, żółto-niebiescy nie mogli przegrać ostatniego biegu 0:5. Tak też się nie stało, a kropkę na „i” postawił Krzysztof Kasprzak zdobywając 3 punkty.

Na wypełnionym do ostatniego miejsca stadionie im. Edwarda Jancarza panowała już od kilku minut prawdziwa euforia. Kibice długo po zakończeniu spotkania cieszyli się ze swoimi pupilami ze złotych medali najsilniejszej ligi żużlowej na świecie. Następnie odbyła się dekoracja medalami, szarfami i pucharami. Nie zabrakło również zwyczajowej ceremonii spalenia marynarki prezesa zwycięskiego zespołu. Gospodarze cieszyli się jeżdżąc po torze Rosomakiem, a całość zakończył pokaz sztucznych ogni. Tak więc po 2 latach Stal na tronie, Stal w mistrzowskiej koronie po raz dziewiąty!

Szkoda tylko, że po spotkaniu wypowiedziano tyle nieodpowiedzialnych i niesprawiedliwych słów na temat przygotowania toru. Należy pamiętać, że mecz nie był zagrożony i gospodarze mieli prawo przygotowania takiej nawierzchni jaką uważali za stosowną, a z drugiej strony nad przygotowaniem areny zmagań żużlowców czuwało trzyosobowe jury. Ponadto goście poprosili władze PGE Ekstraligi o przyjazd komisarza toru dzień przed zawodami. To kończy wszelkie dyskusje. A wypowiedzi niektórych zawodników i działaczy z południowej części województwa lubuskiego, nie temat ich bezpośrednio niedotyczący, nie mają nic wspólnego z dyplomacją i dobrymi obyczajami. Mistrzom Polski należy po prostu pogratulować!

Kategorie i tagi: Liga polska, , ,